Wyszukiwanie

Wyniki wyszukiwania

Kazimierz Przerwa-Tetmajer, śmierć, w języku: polski Wyczyść filtry

RomantycznyKazimierz Przerwa-Tetmajer

Ja, kiedy usta

Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę Nie samych zmysłów szukam upojenia, Ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę, Chcę czuć najwyższą rozkosz — zapomnienia... Namiętny uścisk zmysły moje strudził — — Czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą? Mnie tylko żal jest, żem się już obudził, I że mi serce przed chwilą nie pękło. Błogosławiona śmierć, gdy się posiada Czego się pragnie nad wszystko goręcej, Nim twarz przesytu pojawi się blada, Nim się zażąda i znowu i więcej...
SmutnyKazimierz Przerwa-Tetmajer

Nie wierzę w nic

Nie wierzę w nic, nie pragnę niczego na świecie, Wstręt mam do wszystkich czynów, drwię z wszelkich zapałów: Posągi moich marzeń strącam z piedestałów I zdruzgotane rzucam w niepamięci śmiecie. A wprzód je depcę z żalu tak dzikiem szaleństwem, Jak rzeźbiarz, co chciał zakląć w marmur Afrodytę, Widząc trud swój daremnym, marmury rozbite Depce, plącząc krzyk bólu z śmiechem i przekleństwem. I jedna mi już tylko wiara pozostała: Że konieczność jest wszystkiem, wola ludzka niczem — I jedno mi już tylko zostało pragnienie Nirwany, w której istność pogrąża się cała W bezwładności, w omdleniu sennem, tajemniczem, I nieczując przechodzi zwolna w nieistnienie.