Wyszukiwanie

Wyniki wyszukiwania

Adam Mickiewicz, samotność, w języku: polski Wyczyść filtry

MarzycielskiAdam Mickiewicz

Do M***

Precz z moich oczu!... posłucham odrazu, Precz z mego serca!... i serce posłucha, Precz z mej pamięci!... Nie! tego rozkazu Moja i twoja pamięć nie posłucha. Jak cień tem dłuższy, gdy padnie zdaleka, Tem szerzej koło żałobne roztoczy, Tak moja postać, im dalej ucieka, Tem grubszym kirem twą pamięć pomroczy. Na każdem miejscu i o każdej dobie, Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił, Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie, Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił. Czy zadumana w samotnej komorze Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę, Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze Śpiewałam jemu tę samę piosenkę.
SmutnyAdam Mickiewicz

Rezygnacja

Nieszczęśliwy, kto próżno o wzajemność woła, Nieszczęśliwszy jest, kogo próżne serce nudzi. Lecz ten u mnie ze wszystkich nieszczęśliwszy ludzi, Kto nie kocha, że kochał, zapomnieć nie zdoła. Widząc jaskrawe oczy i bezwstydne czoła, Pamiątkami zatruwa rozkosz, co go łudzi; A jeśli wdzięk i cnota czucie w nim obudzi, Nie śmie z przekwitłem sercem iść do stóp anioła. Albo drugimi gardzi, albo siebie wini, Minie ziemiankę, z drogi ustąpi bogini, A na obie dwie patrząc, żegna się z nadzieją; I serce ma podobne do dawnej świątyni, Spustoszałej niepogód i czasów koleją, Gdzie bóstwo nie chce mieszkać, a ludzie nie śmieją.
SmutnyAdam Mickiewicz

Grób Potockiej

W kraju wiosny, pomiędzy rozkosznymi sady, Uwiędłaś, młoda różo, bo przeszłości chwile, Ulatując od ciebie jak złote motyle, Rzuciły w głębi serca pamiątek owady. Tam na północ, ku Polsce, świecą gwiazd gromady... Dlaczegóż na tej drodze błyszczy się ich tyle? Czy wzrok twój ognia pełen, nim zgasnął w mogile, Tam wiecznie lecąc, jasne powypalał ślady? Polko! i ja dni skończę w samotnej żałobie; Tu niech mi garstkę ziemi dłoń przyjazna rzuci! Podróżni często przy twym rozmawiają grobie: I mnie wtenczas dźwięk mowy rodzinnej ocuci, I wieszcz samotną piosnkę dumając o tobie, Ujrzy blizką mogiłę, i dla mnie zanuci.
MarzycielskiAdam Mickiewicz

Do samotności

Samotności! do ciebie biegnę jak do wody Z codziennych życia upałów; Z jakąż rozkoszą padam w jasno-czyste chłody Twych niezgłębionych kryształów! Nurzam się i wzbijam w myślach nad myślami, Igram z niemi jak z falami, Aż ostygły, znużony, złożę moje zwłoki Choć na chwilę w sen głęboki. Tyś mój żywioł; te jasnych wód szyby Słodzą mi serce; zmysły zaciemniają mrokiem. I za cóż znowu muszę nakształt ptaka-ryby, Wyrywać się w powietrze, słońca szukać okiem? I bez oddechu w górze, bez ciepła na dole, Równie jestem wygnańcem w oboim żywiole!
SmutnyAdam Mickiewicz

Burza

Zdarto żagle, stér prysnął, ryk wód, szum zawiei, Głosy trwożnéj gromady, pomp złowieszcze jęki, Ostatnie liny majtkom wyrwały się z ręki, Słońce krwawo zachodzi, z niém reszta nadziei. Wicher z tryumfem zawył, a na mokre góry Wznoszące się piętrami z morskiego odmętu Wstąpił geniusz śmierci i szedł do okrętu, Jak żołniérz szturmujący w połamane mury. Ci leżą napół martwi, ów załamał dłonie, Ten w objęcia przyjaciół żegnając się pada, Ci modlą się przed śmiercią, aby śmierć odegnać. Jeden podróżny siedział w milczeniu na stronie I pomyślił: szczęśliwy kto siły postrada, Albo modlić się umié, lub ma s kim się żegnać.