Sonet
Już północ — cień ponury pół świata okrywa, A jeszcze serce zmysłom spoczynku nie daje, Myśl za minionem szczęściem gonić nie przestaje, Westchnienie po westchnieniu z piersi się wyrywa.
A choć znużone ciało we śnie odpoczywa, To myśl znów ulatuje w snów i marzeń kraje, Goni za marą, której szczęściu nie dostaje, A dusza przez sen nawet drugiej duszy wzywa.
Jest kwiat, co się otwiera pośród nocy cienia, I spogląda na księżyc i miłe tchnie wonie, Aż póki nie obaczy jutrzenki promienia.
Jest serce, co się kryjąc w zakrwawionem łonie, W nocy tylko oddycha, w nocy we łzach tonie, A w dzień pilnie ukrywa głębokie cierpienia.