Poems on the topic: tęsknota

Poems on the topic “tęsknota” on Poets.by.

DreamyAdam Mickiewicz

Pielgrzym

U stóp moich kraina dostatków i krasy, Nad głową niebo jasne, obok piękne lice; Dlaczegoż stąd ucieka serce w okolice Dalekie, i niestety! jeszcze dalsze czasy? Litwo! piały mi wdzięczniéj twe szumiące lasy, Niż słowiki Bajdaru, Salhiry dziewice; I weselszy deptałem twoje trzęsawice, Niż rubinowe morwy, złote ananasy. Tak daleki! tak różna wabi mię ponęta; Dlaczegoż roztargniony wzdycham bezustanku, Do téj którą kochałem w dni moich poranku? Ona w lubéj dziedzinie, która mi odjęta, Gdzie jéj wszystko o wiernym powiada kochanku; Depcąc świéże me ślady czyż o mnie pamięta?
RomanticAdam Mickiewicz

Niepewność

Gdy cię nie widzę, — nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże, gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam, I tęskniąc, sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu W myśli twojego odnowić obrazu; Jednakże nieraz czuję mimo chęci, Że on jest zawsze blisko mej pamięci. I znowu sobie powtarzam pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale, Abym przed tobą szedł wylewać żale; Idąc bez celu, nie pilnując drogi, Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
SadAdam Mickiewicz

Grób Potockiej

W kraju wiosny, pomiędzy rozkosznymi sady, Uwiędłaś, młoda różo, bo przeszłości chwile, Ulatując od ciebie jak złote motyle, Rzuciły w głębi serca pamiątek owady. Tam na północ, ku Polsce, świecą gwiazd gromady... Dlaczegóż na tej drodze błyszczy się ich tyle? Czy wzrok twój ognia pełen, nim zgasnął w mogile, Tam wiecznie lecąc, jasne powypalał ślady? Polko! i ja dni skończę w samotnej żałobie; Tu niech mi garstkę ziemi dłoń przyjazna rzuci! Podróżni często przy twym rozmawiają grobie: I mnie wtenczas dźwięk mowy rodzinnej ocuci, I wieszcz samotną piosnkę dumając o tobie, Ujrzy blizką mogiłę, i dla mnie zanuci.
DreamyAdam Mickiewicz

Do samotności

Samotności! do ciebie biegnę jak do wody Z codziennych życia upałów; Z jakąż rozkoszą padam w jasno-czyste chłody Twych niezgłębionych kryształów! Nurzam się i wzbijam w myślach nad myślami, Igram z niemi jak z falami, Aż ostygły, znużony, złożę moje zwłoki Choć na chwilę w sen głęboki. Tyś mój żywioł; te jasnych wód szyby Słodzą mi serce; zmysły zaciemniają mrokiem. I za cóż znowu muszę nakształt ptaka-ryby, Wyrywać się w powietrze, słońca szukać okiem? I bez oddechu w górze, bez ciepła na dole, Równie jestem wygnańcem w oboim żywiole!
RomanticAdam Asnyk

Jednego serca! tak mało, tak mało

Jednego serca! tak mało, tak mało! Jednego serca trzeba mi na ziemi! Coby przy mojem miłością zadrżało: A byłbym cichym pomiędzy cichemi. Jednych ust trzeba! skądbym wieczność całą Pił napój szczęścia ustami mojemi; I oczu dwoje, gdziebym patrzał śmiało, Widząc się świętym pomiędzy świętemi. Jednego serca i rąk białych dwoje! Coby mi oczy zasłoniły moje, Bym zasnął słodko, marząc o aniele, Który mnie niesie w objęciach do nieba... Jednego serca! tak mało mi trzeba, A jednak widzę, że żądam — zawiele.
RomanticAdam Asnyk

Gdybym był młodszy

Gdybym był młodszy, dziewczyno, Gdybym był młodszy! Piłbym, ach, wtenczas, nie wino, Lecz spojrzeń twoich najsłodszy Nektar, dziewczyno! Ty-byś mnie może kochała, Jasny aniele... Na tę myśl pierś mi zadrżała, Bo widzę szczęścia zawiele, Gdybyś kochała! Gwiazd-bym nie szukał na niebie, Ani miesiąca, Ale-bym patrzał na ciebie, Boś więcej promieniejąca Od gwiazd na niebie! Wzgardziłbym słońca jasnością

Describe a feeling — we’ll find a poem

Or try: