Opuszczony pałac chanów Girajów w Bakczysaraju robi wrażenie sceny po katastrofie: po salach, tronach i wejściach, przed którymi niegdyś pochylali czoła baszowie, biegają teraz szarańcze i węże. Powój wdziera się na ściany i sklepienia, a natura zdaje się celowo wypisywać na dziele człowieka słowo „Ruina”. W centrum tego zniszczenia stoi jednak nietknięta marmurowa fontanna haremu. Sączy krople wody jak perłowe łzy i w pustce pyta, gdzie podziały się miłość, potęga i chwała. W tej skardze brzmi gorzka ironia: to, co ludzkie i wyniosłe, minęło, a krucha woda trwa dalej. Osoba mówiąca patrzy na ruiny z melancholią i smutkiem; czuje, że ludzkie ambicje są nietrwałe wobec obojętnego rytmu natury. Całość buduje nastrój ciszy, pustki i cichej medytacji o przemijaniu.
Bakczysaraj — Streszczenie
Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina! Zmiatane czołem baszów ganki i przedsienia, Sofy, trony potęgi, miłości schronienia, Przeskakuje szarańcza, obwija gadzina.
Skróś okien różnofarbnych powoju roślina, Wdzierając się na głuche ściany i sklepienia, Zajmuje dzieło ludzi w imię przyrodzenia I pisze Baltazara głoskami »Ruina«.
W środku sali wycięte z marmuru naczynie; To fontanna haremu: dotąd stoi cało, I perłowe łzy sącząc, woła przez pustynie:
Gdzież jesteś, o miłości, potęgo i chwało? Wy macie trwać na wieki, źródło szybko płynie; O! hańbo, wyście przeszły, a źródło zostało...