„Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina!” – ten otwierający paradoks brzmi jak streszczenie całego utworu. Sonet „Bakczysaraj” Adama Mickiewicza, włączony do cyklu Sonetów krymskich, opowiada o pałacu krymskich chanów z dynastii Girejów, który przetrwał jako budowla, ale utracił całe dawne życie. W miejscu, gdzie niegdyś bito pokłony przed władzą i szukano miłosnych schronień, teraz rządzą szarańcza i wąż. Ruina nie jest tu jedynie obrazem zniszczenia; staje się tekstem, który natura wypisuje na ludzkim dziele. Centralna myśl utworu brzmi więc gorzko: miłość, potęga i chwała okazują się kruche, a trwa to, co zdawało się przemijające – płynąca woda, źródło, natura.
Wiersz ma budowę sonetu: czternastowersowe ogniwo podzielone na dwie strofy czterowersowe i dwie tercyny. Trzynastozgłoskowiec z regularną średniówką po siódmej sylabie nadaje mu powolny, niemal ceremonialny rytm, a rymy w układzie ABBA ABBA CDC DCD spinają całość jak zamkniętą kompozycję. Cztery pierwsze wersy opisują zewnętrzny i wewnętrzny obraz pałacu; tercyny przenoszą nas do środka, ku marmurowej fontannie, która jako jedyna przemawia. Dzięki temu sonet nie tylko przedstawia ruinę, lecz stopniowo oddaje jej głos.
Już pierwszy czterowiersz buduje napięcie między dawną wielkością a obecną pustką. „Sofy, trony potęgi, miłości schronienia” to rekwizyty władzy i rozkoszy, ale teraz „przeskakuje szarańcza, obwija gadzina”. Wcześniej ganki i przedsienia bywały, jak sugeruje obraz „zmiatane czołem baszów”, wycierane czołami bijących pokłony dostojników; dziś ich powierzchnię przemierzają owady i gady. Pustka nie jest więc bierna – jest przejęciem dawnej przestrzeni przez inne, niepokojące życie.
W drugiej strofie natura staje się świadomym autorem. Powój wdziera się „na głuche ściany i sklepienia”, zajmuje „dzieło ludzi w imię przyrodzenia” i pisze „Baltazara głoskami »Ruina«”. To aluzja do biblijnego pisma na ścianie, które zapowiadało upadek Babilonu. Roślina pełni tu funkcję pisarza, a sam pałac – kartki, na której zapisano wyrok. Okna „różnofarbne” sugerują świetlistą, orientalną dekorację, dziś zasnutą zielenią. Ruina zostaje nazwana wprost, ale nie przez człowieka: wypisuje ją przyroda.
Przełom następuje w tercynach. W środku sali stoi fontanna – „wycięte z marmuru naczynie”. Jest cała, choć wszystko wokół legło w gruzach; sączy „perłowe łzy” i „woła przez pustynie”. Jej pytanie: „Gdzież jesteś, o miłości, potęgo i chwało?” jest pytaniem o sens trwania ludzkich wartości. Punkt kulminacyjny przynosi ostatni dystych: „Wy macie trwać na wieki, źródło szybko płynie; / O! hańbo, wyście przeszły, a źródło zostało...”. Paradoks polega na odwróceniu porządku – to, co wydawało się wieczne, odeszło, a szybko płynące źródło trwa. Słowo „hańba” podnosi ten wniosek do rangi oskarżenia.
Znaczenie utworu bierze się z połączenia zmysłowej konkretności obrazu z refleksją o przemijaniu. Mickiewicz nie poprzestaje na melancholijnym opisie ruin; czyni z fontanny świadka i oskarżyciela. Fontanna ocalała, ale jej „perłowe łzy” pokazują, że trwanie natury nie jest triumfem obojętnym – jest żałobą po tym, co zniknęło. Dzięki temu „Bakczysaraj” działa jak mały dramat historyczny: zamiast wielkich wydarzeń widzimy ślady, głos wody i wyrok napisany rośliną.