Wieczór — Streszczenie

Słońce, zachodząc, wlecze wzdłuż po łące Wielki cień chmury, ciągnąc go na wzgórza, Zetknięte z niebem, co życie, gasnące Pod barw przymusem, — w głąb marzeń przedłuża, Aby dowidzieć po przez dale puste Jedyną wokół purpurową chustę Dziewczyny, która swych dłoni oplotem Kolana zgodnie wgarnęła pod brodę I, coraz bardziej pod niebios namiotem Samotniejąca w tę dal i pogodę, Oddawna ruchu i snu nie odmienia, Chłonąc czar drętwy samego patrzenia We wszystko naraz, w nic zasię zosobna, Wpobok, zaledwo do siebie podobna, Wyolbrzymiona wobec próżni świata, Krowa się w świetle różowi łaciata, Co jednym rogiem pół słońca odkrawa, A drugim wadzi o daleką gruszę... Sennych owadów nieprzytomna wrzawa Umacnia pustkę i podsyca głuszę, Wspartą na stogach, powiązanych w drągi. Kolejne idą nad polem przeciągi Tchu ziół dalekich, zaprawnego potem

Zoranej ziemi, co — tknięta wron lotem — Paruje ciężko i chłodnieje zwolna. Na widnokresie jakaś mgła dowolna, Cień, nie mający przyczyn wśród przestworu, Rośnie, by zwiększyć potęgę wieczoru, I wśród rosnących z nim razem bezmiarów Dziwnie brzmią zgiełki świerszczących komarów.

Das ganze Gedicht zeigenGedicht einklappen

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

To zapis wieczornego pejzażu, w którym granice między niebem, ziemią i człowiekiem się zacierają. Zachodzące słońce ciągnie po łące cień chmury, a cała scena zdaje się zwalniać. Dziewczyna siedzi nieruchomo, obejmując kolana, i chłonie widok „we wszystko naraz, w nic zasię z osobna” — jej samotność rośnie wraz z przestrzenią. Towarzyszy jej łaciata krowa, która w różowym świetle wygląda niemal baśniowo, a jej róg zdaje się „pół słońca odkrawać”. Ciszę pogłębia wrzawa sennych owadów i mgła na widnokręgu. Mówiący czuje spokój zmieszany z melancholią i lekkim odrealnieniem. Wieczór nie jest tu tylko porą dnia, lecz stanem zawieszenia między jawą a snem, w którym zwykłe elementy krajobrazu nabierają dziwnej, magnetycznej siły.

Lies auch

Mehr von Bolesław Leśmian

Alle Gedichte
TraurigBolesław Leśmian

Dwoje ludzieńków

Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie. Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.
RomantischBolesław Leśmian

W malinowym chruśniaku

W malinowym chróśniaku, przed ciekawych wzrokiem Zapodziani po głowy, przez długie godziny Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. Palce miałaś naoślep skrwawione ich sokiem.
FröhlichBolesław Leśmian

Zmory wiosenne

Biegnie dziewczyna lasem. Zieleni się jej czas... Oto jej włos rozwiany, a oto — szum i las! Od mrowisk słońce dymi we złotych kurzach — mgłach, A piersi jej rozpiera majowy, cudny strach!