Dwuwiersz Jana Kochanowskiego to mała scena rozmowy, w której pod adresem kobiety pada zaskakujące pytanie. Bohaterka zapewnia, że nie grzeszy, a mimo to bardzo często się spowiada. Mówiący, nazywając ją czule „miłą”, pyta z udaną naiwnością: po co komuś bez grzechów ciągłe wyznawanie win? Właśnie w tej sprzeczności kryje się dowcip. Częste spowiadanie się podważa deklarację niewinności — sugeruje albo ukrywane grzechy, albo pobożność na pokaz. Ton wypowiedzi jest jednak lekki, przekorny i pełen ciepłej ironii, nie oskarżycielski. Mówiący droczy się, a nie potępia. Całość tworzy nastrój figlarnego żartu, w którym religijna gorliwość zostaje delikatnie poddana w wątpliwość. Kochanowski nie rozstrzyga, która z tych możliwości jest prawdziwa; właśnie to niedopowiedzenie bawi i skłania do uśmiechu. Krótka forma epigramatu sprawia, że pointa wybrzmiewa wyraziście i od razu zaprasza czytelnika do wspólnej, ironicznej obserwacji ludzkich słabości.
Na nabożną — Streszczenie
Jeśli nie grzeszysz, iako mi powiadasz, Czego się, miła, tak często spowiadasz?