Julian Tuwim
Häufigste Stimmungen
Häufigste Themen
Gedichte
Dwa wiatry
Die ersten Gedichte im Volltext
Hier lesenWeniger Gedichte anzeigen
Nauka
Nauczyli mnie mnóstwa mądrości, Logarytmów, wzorów i formułek, Z kwadracików, trójkącików i kółek Nauczali mnie nieskończoności.
Rozprawiali o „cudach przyrody”, Oglądałem różne tajemnice: W jednem szkiełku „życie w kropli wody” W innem zaś — „kanały na księżycu”.
Mam tej wiedzy zapas nieskończony: 2πR i H2SO4, Jabłka, lampy, Crookes’y i Newtony, Azot, wodór, zmiany atmosfery.
Wiem o kuli, napełnionej lodem, O bursztynie, gdy się go pociera... Wiem, że ciało, pogrążone w wodę Traci tyle, ile... etcetera.
Ach, wiem jeszcze, że na drugiej półkuli Słońce świeci, gdy u nas jest ciemno! — Różne rzeczy do głowy mi wkuli, Tumanili nauką daremną.
I nic nie wiem i nic nie rozumiem I wciąż wierzę biednemi zmysłami, Że ci ludzie na drugiej półkuli Muszą chodzić do góry nogami.
I do dziś mam taką szkolną trwogę: Bóg mnie wyrwie — a stanę bez słowa! — Panie Boże! Odpowiadać nie mogę, Ja... wymawiam się, mnie boli głowa...
Trudna lekcja. Nie mogłem odrazu. Lecz nauczę się... po pewnym czasie... Proszę! Zostaw mnie na drugie życie, Jak na drugi rok w tej samej klasie.
Sitowie
Wonna mięta nad wodą pachniała, kołysały się kępki sitowia, brzask różowiał i woda wiała, wiew sitowie i miętę owiał.
Nie wiedziałem wtedy, że te zioła będą w wierszach słowami po latach, i że kwiaty zdaleka po imieniu przywołam, zamiast leżeć zwyczajnie nad wodą na kwiatach.
Nie wiedziałem, że się będę tak męczył, słów szukając dla żywego świata, nie wiedziałem, że gdy się tak nad wodą klęczy, to potem trzeba cierpieć długie lata.
Wiedziałem tylko, że w sitowiu są prężne, wiotkie i długie włókienka, że z nich splotę siatkę leciutką i cienką, którą nic nie będę łowił.
Boże dobry moich lat chłopięcych, moich jasnych świtów Boże święty! Czy już w życiu nie będzie więcej pachnącej nad stawem mięty?
Czy to już tak zawsze ze wszystkiego będę słowa wyrywał w rozpaczy i sitowia, sitowia zwyczajnego nigdy już zwyczajnie nie zobaczę?
Strofy o późnym lecie
Zobacz, ile jesieni! Pełno, jak w cebrze wina. A to dopiero początek, Dopiero się zaczyna.
Nazłociło się liści, Że koszami wynosić, A trawa jaka bujna, Aż się prosi, by kosić.
Lato w butelki rozlane Na półkach słodem się burzy. Zaraz korki wysadzi, Już nie wytrzyma dłużej.
A tu uwiędem narasta Winna, jabłeczna pora, Czerwienna, trawiasta, liściasta, W szkle pękatego gąsiora.
Na gorącym kamieniu Jaszczurka jeszcze siedzi. Ziele, ziele wężowe Wije się z gibkiej miedzi.
Siano suche i miodne Wiatrem nad łąką stoi. Westchnie, wonią powieje I znów się uspokoi.
Obłoki leżą w stawie, Jak płatki w szklance wody. Laską pluskam ostrożnie, Aby nie zmącić pogody.
Słońce głęboko weszło W wodę, we mnie i w ziemię, Wiatr nam oczy przymyka. Ciepłem przejęty drzemię.
Z kuchni aromat leśny: Kipi we wrzątku igliwie. Ten wywar sam wymyśliłem: Bór wre w złocistej oliwie.
I wiersze sam wymyśliłem, Nie wiem, czy co pomogą, Powoli je piszę, powoli, Z miłością, żalem, trwogą.
I ty, mój czytelniku, Powoli, powoli czytaj. Wielkie lato umiera I wielką jesień wita.
Wypiję kwartę jesieni, Do parku pustego wrócę, Na zimną, ciemną ziemię Pod jasny księżyc się rzucę.
Wspomnienie
Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa, krucha i miła. To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, Która do mnie na ulicę wychodziła.
Od twoich listów pachniało w sieni, Gdym wracał zdyszany ze szkoły, A po ulicach w lekkiej jesieni Fruwały za mną jasne anioły.
Mimozami zwiędłość przypomina Nieśmiertelnik żółty — październik. To ty, to ty, moja jedyna, Przychodziłaś wieczorem do cukierni.
Z przemodlenia, z przeomdlenia senny, W parku płakałem szeptanemi słowy. Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny, Od mimozy złotej — majowy.
Ach, czułemi, przemiłemi snami Zasypiałem z nim gasnącym o poranku, W snach dawnemi bawiąc się wiosnami, Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką…
Biografie
Julian Tuwim urodził się w 1894 roku w Łodzi, zmarł w 1953 roku w Zakopanem. Był polskim poetą pochodzenia żydowskiego, współzałożycielem grupy poetyckiej Skamander, działającej w dwudziestoleciu międzywojennym. Jego poezja łączyła liryzm z ironią i groteską, często wykorzystując mowę potoczną oraz motywy z życia codziennego. Wprowadzał do literatury polskiej nowatorskie środki wyrazu, eksperymentując z językiem, rytmem i formą wiersza. Wydał między innymi zbiory: 'Czyhanie na Boga', 'Sokrates tańczący', 'Siódma jesień' oraz 'Słowa we krwi'. Jest również autorem popularnych wierszy dla dzieci, takich jak 'Lokomotywa', 'Rzepka' czy 'Ptasie radio', które na stałe weszły do kanonu literatury dziecięcej. W czasie II wojny światowej przebywał na emigracji we Francji, Brazylii i Stanach Zjednoczonych, a po powrocie do Polski w 1946 roku zaangażował się w działalność literacką i kulturalną. Tłumaczył poezję rosyjską, między innymi utwory Aleksandra Puszkina i Włodzimierza Majakowskiego. Był także autorem poematu dygresyjnego 'Kwiaty polskie', ukończonego częściowo przed śmiercią. Jego twórczość wpłynęła na rozwój poezji polskiej XX wieku.
