Monolog z «Gdybym był młodszy» Adama Asnyka to wyznanie dojrzałego mężczyzny, który patrzy na młodą dziewczynę z zachwytem, ale i z poczuciem, że przegrał z czasem. Mówi wprost: gdyby był młodszy, zamiast wina piłby nektar jej spojrzeń i nie szukałby gwiazd ani słońca, bo ona wydaje mu się od nich jaśniejsza. Dziewczyna przybiera w wyobraźni mówiącego rysy jasnego anioła i złotego motyla, od którego trzeba uciekać, by nie zdradzić własnego bólu. W tych fantazjach czuć marzenie o miłości, która mogłaby się wydarzyć, a zarazem bolesną świadomość, że jest już za późno. Podmiot nie prosi o uczucie — duma i wiek mu nie pozwalają — więc ucieka, by nie cierpieć przy dziewczynie. Zakończenie przynosi gorzki obraz: udawany śmiech, wino zmieszane ze łzami i spojrzenie w zamgloną przeszłość. Nastrój jest melancholijny, elegijny, lekko autoironiczny; żal za młodością splata się z rezygnacją i cichym podziwem. Wiersz ma rytm piosenki, co łagodzi gorycz, ale jej nie ukrywa.
Gdybym był młodszy — Streszczenie
Gdybym był młodszy, dziewczyno, Gdybym był młodszy! Piłbym, ach, wtenczas, nie wino, Lecz spojrzeń twoich najsłodszy Nektar, dziewczyno!
Ty-byś mnie może kochała, Jasny aniele... Na tę myśl pierś mi zadrżała, Bo widzę szczęścia zawiele, Gdybyś kochała!
Gwiazd-bym nie szukał na niebie, Ani miesiąca, Ale-bym patrzał na ciebie, Boś więcej promieniejąca Od gwiazd na niebie!
Wzgardziłbym słońca jasnością I wiosny tchnieniem, A żyłbym twoją miłością; Boś ty jest mojem natchnieniem I słońc jasnością.
Ale już jestem za stary, Bym mógł, dzieweczko, Zażądać serca ofiary: Więc bawię tylko piosneczką, — Bom już za stary!
Uciekam od ciebie zdala, Motylu złoty! Bo duma mi nie pozwala Cierpieć, więc, pełen tęsknoty, Uciekam zdala.
Śmieję się i piję wino Mieszane z łzami, I patrzę, piękna dziewczyno, W swą przeszłość pokrytą mgłami I — piję wino...