Monolog otwiera powtórzone wyznanie: „Ja ciebie kocham!”. Dla bohatera te słowa brzmią niemal niewiarygodnie, jak zapowiedź powrotu wiosny do serca, w którym od dawna panował chłód. Sam porównuje się do Łazarza wstającego z grobu i pyta, czy może na nowo przyjąć miłość. Widać wyraźne przejście od wątpliwości ku zachwytowi — najpierw boi się złudzeń, ale jasna zorza i pierzchająca noc potwierdzają odmianę. Zwątpienie w nim topnieje, wraca wiara w miłosny cud, a cały świat zdaje się rozkwitać i przybierać ślubną szatę jak w pierwszych dniach stworzenia. Dusza odzyskuje skrzydła, uwalnia się od ziemskiego żalu i unosi w światło. Nastrój jest więc coraz bardziej ekstatyczny: od ostrożnego zdziwienia po radosne, niemal religijne odrodzenie.
Ja ciebie kocham! — Streszczenie
„Ja ciebie kocham!” Ach, te słowa Tak dziwnie w mojem sercu brzmią! Miałażby wrócić wiosna nowa I zbudzić kwiaty, co w niem śpią? Miałbym w miłości cud uwierzyć? Jak Łazarz z grobu mego wstać? Młodzieńczy, dawny kształt odświeżyć, Z rąk twoich nowe życie brać?
„Ja ciebie kocham!” Czyż być może? Czy mnie nie zwodzi złudzeń moc? Ach nie! bo jasną widzę zorzę I pierzchającą widzę noc, I wszystko we mnie inne, świeże! Zwątpienia w sercu stopniał lód, I znowu pragnę — kocham — wierzę — Wierzę w miłości wieczny cud!
„Ja ciebie kocham!” Świat się zmienia, Zakwita szczęściem od tych słów, I tak jak w pierwszych dniach stworzenia Przybiera ślubną szatę znów! A dusza skrzydła znów dostaje: Już jej nie ściga ziemski żal — I w elizejskie leci gaje I tonie pośród światła fal!