To intymne wyznanie miłosne, w którym bohater od pierwszego spotkania czuje z Laurą tajemniczą więź. Sam widok dziewczyny wywołuje rumieniec, a jej śpiew wzrusza go do łez; głos wydaje mu się anielskim powitaniem duszy. Uczucie ma charakter niemal mistyczny: nie chodzi tylko o ciało czy ziemski związek, lecz o powinowactwo dusz. Mówiący wie, że los i ludzie są przeciwko niemu, że musi uciekać i kochać bez nadziei na małżeństwo. Mimo to prosi ukochaną tylko o jedno: aby przyznała, że ich dusze zostały sobie przeznaczone przez Boga, nawet jeśli jej rękę otrzyma kto inny. Nastrój jest jednocześnie żarliwy i smutny – pełen tęsknoty, pokory i rezygnacji, ale też duchowej pewności.
Do Laury — Streszczenie
Ledwiem ciebie zobaczył, jużem się zapłonił, W nieznanem oku dawnej znajomości pytał; I z twych jagód wzajemny rumieniec wykwitał, Jak z róży, której piersi zaranek odsłonił.
Ledwieś piosnkę zaczęła, jużem łzy uronił; Twój głos wnikał do serca i za duszę chwytał; Zdało się, że ją anioł po imieniu witał, I w zegar niebios chwilę zbawienia zadzwonił.
O luba! niech twe oczy przyznać się nie boją! Jeśli cię mem spojrzeniem, jeśli głosem wzruszę, Nie dbam, że los i ludzie przeciwko nam stoją,
Że uciekać i kochać bez nadziei muszę! Niech ślub ziemski innego darzy ręką twoją, Tylko wyznaj, że Bóg mi poślubił twą duszę!...