Wiersz Adama Mickiewicza to zapis uczucia zawieszonego między przyjaźnią a miłością. Osoba mówiąca nie płacze i nie rozpacza, gdy nie widzi adresatki, ale odczuwa brak i tęsknotę, myśli o niej mimowolnie, a niekiedy bez celu trafia pod jej drzwi. Choć nie umie odtworzyć jej obrazu w wyobraźni, czuje, że jest ona stale blisko jego pamięci. Deklaruje gotowość do największych poświęceń – nie skąpiłby życia dla jej zdrowia i zstąpiłby do piekieł dla jej spokoju – a dotyk dłoni przynosi mu ukojenie i zarazem przyspieszone bicie serca. Każda strofa kończy się tym samym pytaniem: czy to przyjaźń, czy kochanie.
Nastrój jest cichy, refleksyjny i pełen wahania. Nie ma tu gwałtownych uniesień, jest raczej delikatna analiza własnych odczuć, powracające zdziwienie i niemożność jednoznacznego nazwania relacji. W ostatniej strofie zdumiewa go nawet własne natchnienie, co pogłębia wrażenie szczerej bezradności. Dzięki refrenowi czytelnik czuje, że pytanie pozostaje otwarte, a uczucie – niepewne i żywe.