Pielgrzym — Analiza wiersza

U stóp moich kraina dostatków i krasy, Nad głową niebo jasne, obok piękne lice; Dlaczegoż stąd ucieka serce w okolice Dalekie, i niestety! jeszcze dalsze czasy?

Litwo! piały mi wdzięczniéj twe szumiące lasy, Niż słowiki Bajdaru, Salhiry dziewice; I weselszy deptałem twoje trzęsawice, Niż rubinowe morwy, złote ananasy.

Tak daleki! tak różna wabi mię ponęta; Dlaczegoż roztargniony wzdycham bezustanku, Do téj którą kochałem w dni moich poranku?

Ona w lubéj dziedzinie, która mi odjęta, Gdzie jéj wszystko o wiernym powiada kochanku; Depcąc świéże me ślady czyż o mnie pamięta?

Afficher tout le poèmeReplier le poème

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Sonet Adama Mickiewicza «Pielgrzym» to studium rozdarcia między zmysłowym bogactwem Krymu a pamięcią o Litwie. Już pierwsze wersy ustawiają podmiot w sytuacji paradoksalnej: u stóp ma krainę dostatków i krasy, nad głową jasne niebo, obok piękne lice, a jednak serce ucieka w okolice dalekie i — co dobitnie podkreśla wtrącone „niestety!” — w jeszcze dalsze czasy. Tęsknota ma więc podwójny wymiar: nie chodzi wyłącznie o inną przestrzeń, lecz także o utracony czas, o poranek życia.

Kluczowa dla wiersza jest apostrofa „Litwo!”, która zamienia opis w intymne wyznanie. Krymskie piękno zostaje przywołane po to, by przegrać z litewskim krajobrazem: piały mi wdzięczniéj twe szumiące lasy niż słowiki Bajdaru, Salhiry dziewice. Porównanie jest zaskakujące, bo zestawia śpiew ptaków i urodę kobiet z szumem drzew, a mimo to wyżej stawia lasy. Podobnie działa zestawienie trzęsawic z rubinowymi morwami i złotymi ananasami. Epitety „rubinowe” i „złote” mienią się bogactwem, lecz deptanie błot litewskich dawało podmiotowi więcej radości niż egzotyczne owoce. Wartościowanie nie wynika tu z estetyki, tylko z emocji: to, co bliskie sercu, jest wdzięczniejsze i weselsze.

Forma sonetu wzmacnia to napięcie. Trzynastozgłoskowe wersy o rymach abba abba cdd cdc nadają całości symetrię, ale w tej harmonii pulsuje niepokój. Dwa czterowiersze rozwijają kontrast między „tu” a „tam”, między Krymem a Litwą, natomiast tercety kierują wzrok do wewnątrz. Pojawia się autoanaliza: Tak daleki! tak różna wabi mię ponęta. Podmiot sam ze zdziwieniem stwierdza, że pociąga go nie bliskość, lecz oddalenie. Powtórzone pytanie Dlaczegoż roztargniony wzdycham bezustanku spina pierwszą i trzecią strofę, a słowo „roztargniony” zdradza rozdwojenie: ciało przebywa w pięknym otoczeniu, duch jest w innym miejscu i czasie.

Ostatnia strofa łączy wątek ojczyźniany z miłosnym. Ukochana pozostaje w lubéj dziedzinie, która mi odjęta — w krainie zarazem bliskiej i niedostępnej. Wszystko wokół niej powiada o wiernym kochanku, a jednak podmiot nie wie, czy ona, depcząc świeże me ślady, jeszcze o nim pamięta. Obraz świeżych śladów jest przejmujący: sugeruje niedawną obecność, ale też nietrwałość i niepewność. Końcowe pytanie pozostaje bez odpowiedzi, przez co wiersz nie daje ulgi — zostaje samo napięcie między pamięcią a zapomnieniem.

Na tym polega siła «Pielgrzyma»: nie opowiada on o podziwianiu obcej krainy, lecz o niemożności zamieszkania w pięknie, gdy serce należy do utraconego świata. Tytułowy pielgrzym to nie turysta, ale ktoś w drodze, kto nawet wśród dostatku pozostaje wygnańcem. Egzotyka Krymu jest tu tylko błyszczącym tłem, które odsłania romantyczną prawdę: pamięć i tęsknota potrafią być silniejsze niż zmysłowy zachwyt.

À lire aussi

Plus de Adam Mickiewicz

Tous les poèmes
RomantiqueAdam Mickiewicz

Niepewność

Gdy cię nie widzę, — nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże, gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam,
RêveurAdam Mickiewicz

Cisza morska

Już wstążkę pawilonu wiatr zaledwie muśnie, Cichemi gra pierśiami rozjaśniona woda; Jak marząca o szczęściu narzeczona młoda, Zbudzi się aby westchnąć, i wnet znowu uśnie.
AnxieuxAdam Mickiewicz

Droga nad przepaścią w Czufut-Kale

Zmów pacierz, opuść wodze, odwróć na bok lica: Tu jeździec końskim nogom swój rozum powierza. Dzielny koń! Patrz, jak staje, głąb okiem rozmierza, Uklęka, brzeg wiszaru kopytem pochwyca,