Kasprowicz opisuje ubogą wieś: rzędy chat na piaszczystych wzgórkach, wiśniowy sad, siwe wierzby, walący się płot i piołun na podwórkach. Mimo nędzy tętni tam życie — rżą konie, ryczą chude krowy, a zdrowe dziewczęta w czerwonych chustkach i koralach krzątają się przy pracy. W drugiej części podmiot zwraca się wprost do „szarych chat” i mówi, że jego życie zrosło się z nimi: było równie proste i pozbawione radości. Dziś te chaty są dla niego cennym skarbem wspomnień, ale wspomnienia te przynoszą obfite łzy. Końcowe pytanie — czy nadejdzie czas, który rozpędzi ten smutek — pozostaje bez odpowiedzi. Wiersz tworzy nastrój czułej, bolesnej tęsknoty za światem dzieciństwa, w którym bieda splata się z bliskością i prawdą.
Z chałupy (I) — Streszczenie
Chaty rzędem na piaszczystych wzgórkach; Za chatami krępy sad wiśniowy; Wierzby siwe poschylały głowy Przy stodołach, przy nizkich obórkach.
Płot się wali; piołun na podwórkach; Tu rżą konie, ryczą chude krowy, Tam się zwija dziewek wieniec zdrowy W kraśnych chustkach, w koralowych sznurkach.
Szare chaty! nędzne chłopskie chaty! Jak się z wami zrosło moje życie, Jak wy, proste, jak wy, bez rozkoszy...
Dziś wy dla mnie wspomnień skarb bogaty, Ale wspomnień, co łzawią obficie — Hej! czy przyjdzie czas, co łzy te spłoszy?!...