O doktorze Hiszpanie — Analiza wiersza

Nasz dobry Doktor spać się od nas bierze, Ani chce z nami doczekać wieczerze:

Daycie mu pokóy: naydziem go w pościeli, A sami przed się bywaymy weseli. Już po wieczerzy: pódźmy do Hiszpana, Ba wierę pódźmy: ale nie bez dzbana. Puszczay Doktorze towarzyszu miły Doktor nie puścił, ale drzwi puściły. Jedna nie wadzi, dayci Boże zdrowie, By ieno iedna, Doktor na to powie: Od iedney przyszło aż więc do dziewiąci, A Doktorowi mózg się we łbie mąci. Trudny (powiada) móy rząd z temi pany, Szedłem spać trzeźwo, a wstanę piiany.

Show the whole poemHide the poem

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Fraszka Jana Kochanowskiego «O doktorze Hiszpanie» mieści w sobie całą wieczorną anegdotę, rozegraną w kilku szybkich odsłonach. Lekarz wymawia się od czekania na wieczerzę i idzie spać, towarzysze najpierw dają mu spokój, potem po posiłku idą do niego z dzbanem; doktor nie otwiera, ale drzwi same puszczają, a jedna kolejka przeradza się w dziewięć. Doktor kładł się trzeźwy, wstaje pijany. Zdarzenie zostaje opowiedziane tak, jakby działo się tuż obok, a pointa jest tyleż żartem, ile celną obserwacją o towarzyskiej sile przyzwolenia.

Oś fraszki tworzy kontrast między porządkiem reprezentowanym przez doktora a żywiołem zbiorowej zabawy. Doktor wybiera sen, spokój, może także rozsądek. Współbiesiadnicy wybierają wspólnotę, wieczerzę i dzbana. Zderzenie to nie kończy się jednak morałem. Śmiech budzi raczej prawda o ludzkiej uległości: najpierw pada pozornie rozsądne „jedna nie wadzi”, potem doktor wierzy, że skończy się na jednym, a wkrótce „mózg się we łbie mąci”. Dystans pomiędzy zamiarem a skutkiem okazuje się śmiesznie mały.

Budowa wiersza dodatkowo napędza anegdotę. Rymowane pary następują po sobie, zamykając kolejne etapy zdarzenia jak w miniaturowej scenie teatralnej. Początek od razu wciąga w krąg mówiącego zbiorowego „my”: „Nasz dobry Doktor spać się od nas bierze”. Przymiotnik „nasz” oswaja tytułowego Hiszpana, ale też zdradza, że narrator należy do towarzystwa. Zaraz potem pada pozorna zgoda: „Dajcie mu pokój; najdziem go w pościeli, / A sami przed się bywajmy weseli”. Po wieczerzy jednak idą do niego „nie bez dzbana” – to określenie brzmi prawie jak formuła rytuału, w którym trunkunek jest nieodzownym rekwizytem.

Najzabawniejszym momentem jest scena przy drzwiach. Wołanie „Puszczaj Doktorze towarzyszu miły” łączy szacunek z poufałością, ale zamiast otwarcia następuje przewrotka słowna: „Doktor nie puścił, ale drzwi puściły”. Doktor nie wpuszcza, natomiast drzwi same ustępują. Sprawczość przechodzi z człowieka na przedmiot; granica, która miała chronić spokój, przestaje istnieć. To jedno zdanie jest zarazem opisem i komicznym komentarzem.

Dalszy ciąg rozgrywa się w dialogu. Formułka „jedna nie wadzi” brzmi jak niewinna umowa, odpowiedź doktora – „By jeno jedna” – jak nadzieja, która zaraz zostaje ośmieszona: od jednej kolejki robi się dziewięć. Dosadne „mózg się we łbie mąci” sprowadza pijaństwo do konkretu, bez patosu i bez kazania. Ostatnia wypowiedź doktora zamyka fraszkę jak dobra pointa: „Trudny (powiada) mój rząd z temi pany, / Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany”. „Rząd” znaczy tu porządek, panowanie nad sobą i sytuacją. Doktor nie oskarża, nie moralizuje, tylko z rezygnacją stwierdza, że z takimi panami niczego nie da się zaplanować.

Dla dzisiejszego czytelnika znaczący jest także język utworu. Dawne formy – „daycie”, „pódźmy”, „wierę”, „wadzi”, „dziewiąci”, „piiany” – wyglądają egzotycznie, ale właśnie one przypominają, że fraszka była zapisem mowy żywej, a nie literackim pomnikiem. Kochanowski podgląda grono przyjaciół, słyszy rytm rozmowy i zmienia go w kilkanaście wersów. Dzięki temu ta drobna anegdota pozostaje świeża: mówi o tym, jak łatwo cudza wesołość staje się naszą, a „jedna nie wadzi” okazuje się wstępem do dziewięciu.

Read also

More by Jan Kochanowski

All poems
CheerfulJan Kochanowski

Na nabożną

Jeśli nie grzeszysz, iako mi powiadasz, Czego się, miła, tak często spowiadasz?
RomanticJan Kochanowski

O miłości

Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić, Bo iako lotny nie ma pieszego dogonić?