Żartobliwa scenka biesiadna: doktor zwany Hiszpanem wymawia się od wspólnej wieczerzy i idzie spać, ale towarzysze nie zamierzają mu odpuścić. Po posiłku ruszają do niego z dzbanem, a kiedy nie chce otworzyć, drzwi ustępują same. Goście zapewniają, że jeden kielich nie zaszkodzi, lecz szybko robi się z tego dziewięć kolejnych. Mówiący należy do rozbawionej gromady i relacjonuje całe zajście z uśmiechem, dlatego nawet narzekanie doktora brzmi komicznie. Doktor jest zrezygnowany: zasypiał trzeźwy, a wstanie pijany. Wiersz ma lekki, przyjacielsko-kpiarski nastrój. Słychać w nim przekorę, śmiech i ciepłą złośliwość wobec kogoś, kto chciał tylko spokoju, a trafił na nieproszoną zabawę. Czuć sympatię do doktora, ale i satysfakcję z udanego figla. To nie dramat, lecz humorystyczny obrazek towarzyskiego picia.
O doktorze Hiszpanie — Streszczenie
Nasz dobry Doktor spać się od nas bierze, Ani chce z nami doczekać wieczerze:
Daycie mu pokóy: naydziem go w pościeli, A sami przed się bywaymy weseli. Już po wieczerzy: pódźmy do Hiszpana, Ba wierę pódźmy: ale nie bez dzbana. Puszczay Doktorze towarzyszu miły Doktor nie puścił, ale drzwi puściły. Jedna nie wadzi, dayci Boże zdrowie, By ieno iedna, Doktor na to powie: Od iedney przyszło aż więc do dziewiąci, A Doktorowi mózg się we łbie mąci. Trudny (powiada) móy rząd z temi pany, Szedłem spać trzeźwo, a wstanę piiany.