Lubię, kiedy kobieta — Streszczenie

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu, Kiedy w lubieżnem zwisa przez ramię przegięciu, Gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie, I wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi, Gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi, Gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem, I oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.

I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania Przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania Zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia, Gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.

Lubię to — i tę chwilę lubię, gdy koło mnie Wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie, A myśl moja już od niej wybiega skrzydlata W nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.

Show the whole poemHide the poem

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Tetmajer pokazuje mężczyznę, który z upodobaniem obserwuje kobietę w chwili największego podniecenia i omdlenia. Podoba mu się jej bezwład, wilgotne rozchylone usta, drżące palce, urywany oddech i to, że wstydzi się własnego pożądania. Kobieta walczy z żądzą, unika słów i spojrzeń, ale ciało zdradza jej pragnienie. W tych strofach dominuje zmysłowość i napięcie, a zarazem pewien chłód: kobieta jest raczej obiektem fascynacji niż partnerką.

Ostatnia zwrotka zmienia ton. Gdy kobieta leży wyczerpana, myśl mężczyzny odlatuje w „nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata”. Zamiast bliskości pojawia się ucieczka w samotną, niemal mistyczną wyobraźnię. Nastrój przestaje być tylko erotyczny — staje się melancholijny i oniryczny, bo spełnienie okazuje się ledwie punktem wyjścia do tęsknoty za czymś poza ciałem.

Read also

More by Kazimierz Przerwa-Tetmajer

All poems
DreamyKazimierz Przerwa-Tetmajer

W lesie

Wolno i sennie chodzą Po jasnem tle błękitu Złocisto-białe chmurki Z połyskiem aksamitu.
AnxiousKazimierz Przerwa-Tetmajer

Koniec wieku XIX

Przekleństwo?... Tylko dziki, kiedy się skaleczy, Złorzeczy swemu bogu, skrytemu w przestworze. Ironia?... Lecz największe z szyderstw czyż się może Równać z ironią biegu najzwyklejszych rzeczy?
RomanticKazimierz Przerwa-Tetmajer

Ja, kiedy usta

Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę Nie samych zmysłów szukam upojenia, Ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę, Chcę czuć najwyższą rozkosz — zapomnienia...