Na fujarce — Analiza wiersza

A paścież mi się owieczki W tej bujnej trawce. Niechaj-że ja sobie pogram Na tej ligawce: Oj da dana! Oj da dana! Na tej ligawce.

A tam w polu porykują Dwie krówki nasze, Dziwują się graniu memu, Choć mają paszę. Oj da dana! Oj da dana! Choć mają paszę.

Dziękuję ci, mój braciszku, Mój ty jedyny, Żeś wykręcił fujareczkę Dla mnie z wierzbiny. Oj da dana! Oj da dana! Dla mnie z wierzbiny!

Dziękuję ci, śliczna wiosno, Zielony maju, Za to jasne, modre niebo, Za kwiaty w gaju, Oj da dana! Oj da dana! Za kwiaty w gaju!

Dziękuję ci, wierzbo nasza, Wierzbo pochyła, Żeś mi moją fujareczkę Grać wyuczyła. Oj da dana! Oj da dana! Grać wyuczyła!

Pokaż cały wierszZwiń wiersz

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Od pierwszych słów „Na fujarce” brzmi jak ludowa przyśpiewka. Pasterz – bo głos mówiący można tak nazwać z powodu owieczek i ligawki – pozwala owcom paść się w bujnej trawie, a sam oddaje się grze na wierzbowej piszczałce. W polu ryczą dwie krowy, które „dziwują się graniu memu”, choć przecież mają paszę. Zamiast jednak rozwijać ten obraz, wiersz zmienia się w szereg podziękowań: bratu za wykręconą fujareczkę, wiośnie za modre niebo i kwiaty, wierzbie za to, że nauczyła instrument grać. Centralną myślą utworu jest wdzięczność jako sposób przeżywania świata – granie nie jest tu samotną zabawą, lecz darem, który powstaje z konkretnych relacji: ludzkiej, roślinnej, przyrodniczej.

Konstrukcja wiersza podkreśla ludowy rodowód. Każda strofa ma sześć wersów, przy czym naprzemiennie pojawiają się dłuższe linie ośmiozgłoskowe i krótsze, pięciozgłoskowe. Rym łączy drugi i czwarty wers, a wers czwarty wraca jeszcze jako echo na końcu zwrotki. Refren „Oj da dana! Oj da dana!” pełni rolę czysto muzyczną – to zaśpiew bez znaczenia słownikowego, który imituje melodię i nadaje całości kołyszący, taneczny ruch. Dzięki temu tekst sam przypomina granie na fujarce: powraca, zawraca i nie pozwala zapomnieć o dźwięku. Do folkloru odsyłają też formy językowe: „pogram”, „dziwują się”, „braciszku”, „fujareczka” czy „ligawka”. Zdrobnienia budują ciepły, bliski ton, a zarazem sytuują wypowiedź w wiejskim, pasterskim świecie. Rzeczowniki „ligawka” i „fujareczka” nazywają ten sam instrument, lecz pierwszy z nich brzmi regionalnie i przedmiotowo, drugi zaś niesie czułość – jakby podziękowanie samo zmniejszało i oswajało rzecz.

Obrazowanie jest proste, lecz bardzo konkretne. Bujna trawka, owieczki, krówki, wierzbina, zielony maj, jasne modre niebo, kwiaty w gaju – to elementy świata przedstawionego, a jednocześnie powody do radości. Wrażenia wzrokowe łączą się ze słuchowymi: porykiwanie krów zostaje potraktowane jak zdziwienie słuchaczy, a wierzba staje się nauczycielką, która „fujareczkę grać wyuczyła”. Dzięki temu natura nie jest tłem, lecz współuczestniczką muzykowania. Kolejne „Dziękuję ci” kierowane do brata, wiosny i wierzby układają się w litanię wdzięczności. Nie są to podziękowania abstrakcyjne: każde dotyczy czegoś, co można zobaczyć, dotknąć albo usłyszeć. W ten sposób radość z gry nabiera niemal religijnego, a zarazem bardzo codziennego charakteru. Apostrofy do wiosny i maju nadają całości ton uniesienia, ale uniesienia osadzonego w zmysłowych szczegółach, takich jak „jasne, modre niebo”.

Znaczenie utworu bierze się z tej prostoty. Konopnicka świadomie stylizuje wypowiedź na ludową piosenkę, ale nie traktuje folkloru ozdobnie. Wierzbowa fujarka staje się znakiem harmonii między człowiekiem a naturą: wykręcona przez brata z gałęzi, uczy się głosu od samej wierzby, gra pośród owiec i krów, a jej melodia współbrzmi z wiosennym niebem. Całość zamyka podziękowanie dla „wierzby pochyłej”, co tworzy klamrę: instrument powrócił do swojego źródła. Wiersz pokazuje, że źródłem pieśni jest wdzięczność za to, co bliskie i zwykłe. Właśnie dlatego „Na fujarce” pozostaje przejmującym przykładem liryki pasterskiej w duchu ludowym – utworem, który zamienia podmuch wiatru w ludzki głos dziękczynienia.

Przeczytaj też

Więcej autora: Maria Konopnicka

Wszystkie wiersze
KontemplacyjnyMaria Konopnicka

Pieśń o domu

Kochasz ty dom, rodzinny dom, Co w letnią noc, skroś srebrnej mgły, Szumem swych lip, wtórzy twym snom A ciszą swą koi twe łzy?
RadosnyMaria Konopnicka

Stefek Burczymucha

O większego trudno zucha, Jak był Stefek Burczymucha... — Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź... to dostoję!
RadosnyMaria Konopnicka

Nasza czarna jaskółeczka

Nasza czarna jaskółeczka Przyleciała do gniazdeczka Przez daleki kraj! Bo w tem gniazdku się rodziła,