Od pierwszych słów „Na fujarce” brzmi jak ludowa przyśpiewka. Pasterz – bo głos mówiący można tak nazwać z powodu owieczek i ligawki – pozwala owcom paść się w bujnej trawie, a sam oddaje się grze na wierzbowej piszczałce. W polu ryczą dwie krowy, które „dziwują się graniu memu”, choć przecież mają paszę. Zamiast jednak rozwijać ten obraz, wiersz zmienia się w szereg podziękowań: bratu za wykręconą fujareczkę, wiośnie za modre niebo i kwiaty, wierzbie za to, że nauczyła instrument grać. Centralną myślą utworu jest wdzięczność jako sposób przeżywania świata – granie nie jest tu samotną zabawą, lecz darem, który powstaje z konkretnych relacji: ludzkiej, roślinnej, przyrodniczej.
Konstrukcja wiersza podkreśla ludowy rodowód. Każda strofa ma sześć wersów, przy czym naprzemiennie pojawiają się dłuższe linie ośmiozgłoskowe i krótsze, pięciozgłoskowe. Rym łączy drugi i czwarty wers, a wers czwarty wraca jeszcze jako echo na końcu zwrotki. Refren „Oj da dana! Oj da dana!” pełni rolę czysto muzyczną – to zaśpiew bez znaczenia słownikowego, który imituje melodię i nadaje całości kołyszący, taneczny ruch. Dzięki temu tekst sam przypomina granie na fujarce: powraca, zawraca i nie pozwala zapomnieć o dźwięku. Do folkloru odsyłają też formy językowe: „pogram”, „dziwują się”, „braciszku”, „fujareczka” czy „ligawka”. Zdrobnienia budują ciepły, bliski ton, a zarazem sytuują wypowiedź w wiejskim, pasterskim świecie. Rzeczowniki „ligawka” i „fujareczka” nazywają ten sam instrument, lecz pierwszy z nich brzmi regionalnie i przedmiotowo, drugi zaś niesie czułość – jakby podziękowanie samo zmniejszało i oswajało rzecz.
Obrazowanie jest proste, lecz bardzo konkretne. Bujna trawka, owieczki, krówki, wierzbina, zielony maj, jasne modre niebo, kwiaty w gaju – to elementy świata przedstawionego, a jednocześnie powody do radości. Wrażenia wzrokowe łączą się ze słuchowymi: porykiwanie krów zostaje potraktowane jak zdziwienie słuchaczy, a wierzba staje się nauczycielką, która „fujareczkę grać wyuczyła”. Dzięki temu natura nie jest tłem, lecz współuczestniczką muzykowania. Kolejne „Dziękuję ci” kierowane do brata, wiosny i wierzby układają się w litanię wdzięczności. Nie są to podziękowania abstrakcyjne: każde dotyczy czegoś, co można zobaczyć, dotknąć albo usłyszeć. W ten sposób radość z gry nabiera niemal religijnego, a zarazem bardzo codziennego charakteru. Apostrofy do wiosny i maju nadają całości ton uniesienia, ale uniesienia osadzonego w zmysłowych szczegółach, takich jak „jasne, modre niebo”.
Znaczenie utworu bierze się z tej prostoty. Konopnicka świadomie stylizuje wypowiedź na ludową piosenkę, ale nie traktuje folkloru ozdobnie. Wierzbowa fujarka staje się znakiem harmonii między człowiekiem a naturą: wykręcona przez brata z gałęzi, uczy się głosu od samej wierzby, gra pośród owiec i krów, a jej melodia współbrzmi z wiosennym niebem. Całość zamyka podziękowanie dla „wierzby pochyłej”, co tworzy klamrę: instrument powrócił do swojego źródła. Wiersz pokazuje, że źródłem pieśni jest wdzięczność za to, co bliskie i zwykłe. Właśnie dlatego „Na fujarce” pozostaje przejmującym przykładem liryki pasterskiej w duchu ludowym – utworem, który zamienia podmuch wiatru w ludzki głos dziękczynienia.