Patrząc na łzy kobiety, do której się zwraca, mówiący czuje, że palą go one jak ogień. Dręczy go myśl, że będzie musiał zostawić ją w nieszczęściu i nie naprawi dawnych win. To poczucie winy nazywa wieczną raną serca, która nie zniknie nawet po śmierci. Miał nadzieję, że zanim odejdzie z tego świata, los wreszcie okaże się dla niej łaskawszy, zdejmie z niej ciężar i pozwoli zobaczyć radość na jej twarzy. Ponieważ nie ma pewności, że tak się stanie, prosi ukochaną, by mimo cierpień szła dalej i nie przeklinała jego miłości. Całość ma nastrój intymny i melancholijny; dominuje w niej smutek, bezsilność oraz bolesna świadomość, że uczucie nie uchroniło bliskiej osoby przed krzywdą.
Ta łza — Streszczenie
Ta łza, co z oczu twoich spływa, Jak ogień pali moją duszę, I wciąż mnie dręczy myśl straszliwa, Że cię w nieszczęściu rzucić muszę.
Że cię zostawię tak znękaną, I nic z win przeszłych nie odrobię. Ta myśl jest wieczną serca raną, I ścigać będzie jeszcze w grobie.
Myślałem, że nim rzucę ziemię, Twych nieszczęść szala się przeważy, Że z ramion ciężkie spadnie brzemię, I ujrzę radość na twej twarzy.
Lecz gdy los na to nie dozwoli, Po cierniach w górę wciąż się wspinaj, A choć winienem twej niedoli, Miłości mojej nie przeklinaj!