Burza — Streszczenie

Zdarto żagle, stér prysnął, ryk wód, szum zawiei, Głosy trwożnéj gromady, pomp złowieszcze jęki, Ostatnie liny majtkom wyrwały się z ręki, Słońce krwawo zachodzi, z niém reszta nadziei.

Wicher z tryumfem zawył, a na mokre góry Wznoszące się piętrami z morskiego odmętu Wstąpił geniusz śmierci i szedł do okrętu, Jak żołniérz szturmujący w połamane mury.

Ci leżą napół martwi, ów załamał dłonie, Ten w objęcia przyjaciół żegnając się pada, Ci modlą się przed śmiercią, aby śmierć odegnać.

Jeden podróżny siedział w milczeniu na stronie I pomyślił: szczęśliwy kto siły postrada, Albo modlić się umié, lub ma s kim się żegnać.

Show the whole poemHide the poem

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Mickiewicz pokazuje moment, gdy statek na morzu przestaje być schronieniem, a staje się pułapką: zdarte żagle, pęknięty ster, ryk wody i wycie wichru, a na końcu krwawo zachodzące słońce, które zabiera resztę nadziei. Na pokład wstępuje śmierć – nie jako mglisty lęk, lecz jak żołnierz wdzierający się w rozbite mury. W tym chaosie każdy reaguje inaczej: jedni leżą półmartwi, inni załamują ręce, żegnają się z bliskimi albo modlą się, by oddalić koniec.

Na uboczu siedzi jednak milczący podróżny. Nie mdleje, nie modli się, nie ma z kim się żegnać. Jego refleksja zamyka wiersz gorzkim paradoksem: szczęśliwy, kto może stracić świadomość, modlić się lub mieć przy sobie drugiego człowieka. Ten, kto zostaje sam i trzeźwo widzi katastrofę, odczuwa samotność silniejszą niż strach.

Read also

More by Adam Mickiewicz

All poems
DreamyAdam Mickiewicz

Do samotności

Samotności! do ciebie biegnę jak do wody Z codziennych życia upałów; Z jakąż rozkoszą padam w jasno-czyste chłody Twych niezgłębionych kryształów!
RomanticAdam Mickiewicz

Rozmowa

Kochanko moja! na co nam rozmowa? Czemu, chcąc z tobą uczucia podzielać, Nie mogę duszy prosto w duszę przelać? Za co ją trzeba rozdrabiać na słowa,
RomanticAdam Mickiewicz

Ałuszta w nocy

Rzeźwią się wiatry, dzienna wolnieje posucha; Na barki Czatyrdahu spada lampa światów, Rozbija się, rozlewa strumienie szkarłatów, I gaśnie. Błędny pielgrzym ogląda się, słucha: