Rozmowa — Analiza wiersza

Kochanko moja! na co nam rozmowa? Czemu, chcąc z tobą uczucia podzielać, Nie mogę duszy prosto w duszę przelać? Za co ją trzeba rozdrabiać na słowa, Które nim słuch twój i serce dościgną, W ustach wietrzeją, na powietrzu stygną?

Kocham, ach! kocham, po sto razy wołam: A ty się smucisz i zaczynasz gniewać, Że ja kochania mojego nie zdołam Dosyć wymówić, wyrazić, wyśpiewać; I jak w letargu, nie widzę sposobu Wydać znak życia, bym uniknął grobu.

Strudziłem usta daremnem użyciem: Teraz je z twemi chcę stopić ustami, I chcę rozmawiać tylko serca biciem, I westchnieniami i całowaniami, I tak rozmawiać, godziny, dni, lata, Do końca świata i po końcu świata.

Show the whole poemHide the poem

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Adam Mickiewicz czyni bohatera «Rozmowy» człowiekiem, który zamiast znajdować w słowach ulgę, przeżywa ich klęskę. Już pierwsze pytanie — «Kochanko moja! na co nam rozmowa?» — stawia pod znakiem zapytania sam sens mówienia. Ukochana jest blisko, uczucie wydaje się gotowe, a przecież nie może przelać się wprost z duszy do duszy. To stały motyw wiersza: miłość istnieje jako pełnia, ale język rozbija ją na części, zmusza do rozdrabniania na słowa. Te słowa, zanim dobiegną do słuchu i serca, «w ustach wietrzeją, na powietrzu stygną». Obraz stygnącego oddechu jest bardzo cielesny — słowo rodzi się w gorącym wnętrzu, lecz po drodze traci temperaturę i przestaje być żywe.

Druga strofa pogłębia to rozdarcie. Bohater woła «Kocham, ach! kocham, po sto razy», ale każde powtórzenie brzmi jak bezradne uderzanie w mur. Ukochana nie odbiera w tych dźwiękach miłości; smuci się i gniewa, że kochania nie da się «dosyć wymówić, wyrazić, wyśpiewać». Zaimek «dosyć» jest tu kluczowy: nie chodzi o brak uczucia, lecz o to, że żadna ilość słów nie wystarczy. Mówiący porównuje się do człowieka w letargu, który nie umie «wydać znaku życia» i dlatego zbliża się do grobu. Miłość domaga się jakiegoś dowodu, a język okazuje się zbyt słabym pulsem. Groźba śmierci nie jest oczywiście dosłowna — to raczej śmierć porozumienia, zanik tego, co między dwojgiem ludzi najważniejsze.

W trzeciej strofie następuje zwrot ku ciału. Zmęczone usta, «strudzone daremnem użyciem», przestają być narzędziem mowy i stają się narzędziem dotyku. Bohater nie chce już mówić; chce swoje usta «stopić» z ustami ukochanej. Czasownik «stopić» wygrywa tu z wcześniejszym «stygnąć»: to, co słowo oziębia, pocałunek może na powrót rozgrzać i połączyć. Zamiast zdań mają rozmawiać «serce biciem», «westchnieniami» i «całowaniami». To nieme znaki, które nie rozdzielają uczucia na znaczenia, lecz niosą je wprost, ciałem i rytmem. W ostatnich wersach skala czasu rośnie: godziny, dni, lata, aż po koniec świata i poza niego. Anaforyczne «i» — «I chcę rozmawiać», «I tak rozmawiać» — budują wrażenie rosnącego pragnienia, które nie chce się skończyć. Miłość chce trwać dłużej niż język, dłużej niż świat, i dlatego potrzebuje mowy, która nie zależy od słów.

Forma wiersza podkreśla to napięcie między porządkiem a ekspresją. «Rozmowa» ma trzy sześciowersowe strofy i regularny jedenastozgłoskowiec; w pierwszej zwrotce rymy układają się okalająco, w kolejnych przeplatają się, a każdą strofę zamyka wyrazisty rym parzysty. Ta regularność nadaje wypowiedzi muzyczność, niemal modlitewny rytm. Równocześnie wykrzyknienia, pytania i pauzy — «Kocham, ach! kocham» — rozbijają gładką powierzchnię wiersza, jakby uczucie próbowało uciec z rygoru składni. Zamykające strofę pary rymowe brzmią jak próba znalezienia zgody, ale dopiero w trzeciej zwrotce ta zgoda dokonuje się przez dotyk, nie przez argument.

Siła utworu bierze się z paradoksu: Mickiewicz pisze o tym, że miłość wymyka się słowom, a zarazem sam układa z tych słów wiersz, który ma moc wzruszać. Mówienie o niemocy mówienia okazuje się tu źródłem lirycznego napięcia. «Rozmowa» nie jest więc tylko skargą zakochanego; jest refleksją nad tym, ile z naszych uczuć gubi się po drodze między jednym sercem a drugim i jak bardzo ciało bywa mądrzejsze od języka, gdy trzeba wypowiedzieć miłość aż po końcu świata.

Read also

More by Adam Mickiewicz

All poems
DreamyAdam Mickiewicz

Do M***

Precz z moich oczu!... posłucham odrazu, Precz z mego serca!... i serce posłucha, Precz z mej pamięci!... Nie! tego rozkazu Moja i twoja pamięć nie posłucha.
SadAdam Mickiewicz

Rezygnacja

Nieszczęśliwy, kto próżno o wzajemność woła, Nieszczęśliwszy jest, kogo próżne serce nudzi. Lecz ten u mnie ze wszystkich nieszczęśliwszy ludzi, Kto nie kocha, że kochał, zapomnieć nie zdoła.
RomanticAdam Mickiewicz

Ałuszta w nocy

Rzeźwią się wiatry, dzienna wolnieje posucha; Na barki Czatyrdahu spada lampa światów, Rozbija się, rozlewa strumienie szkarłatów, I gaśnie. Błędny pielgrzym ogląda się, słucha: