Adam Mickiewicz w wierszu „Rozmowa" pokazuje kochanka, który czuje, że słowa są zbyt słabe, by oddać miłość. Zwraca się do ukochanej z pytaniem, po co w ogóle rozmawiać, skoro uczucia można by przelać prosto z duszy do duszy. Tymczasem każde wypowiedziane słowo blaknie, zanim dotrze do jej serca — „w ustach wietrzeje, na powietrzu stygnie". Mówiący kocha z całych sił, ale nie umie tego wyrazić, co budzi w kobiecie smutek i gniew. Porównuje siebie do człowieka pogrążonego w letargu, który nie potrafi pokazać, że żyje. Zamiast dalej męczyć usta daremną mową, chce „stopić" je z ustami ukochanej i rozmawiać wyłącznie biciem serca, westchnieniami oraz pocałunkami. Taka rozmowa ma nie mieć końca — ani po latach, ani po końcu świata. Nastrój łączy namiętność z bezradnością i czułością: miłość jest tu żywiołem, który nie mieści się w zwykłym języku.
Rozmowa — Streszczenie
Kochanko moja! na co nam rozmowa? Czemu, chcąc z tobą uczucia podzielać, Nie mogę duszy prosto w duszę przelać? Za co ją trzeba rozdrabiać na słowa, Które nim słuch twój i serce dościgną, W ustach wietrzeją, na powietrzu stygną?
Kocham, ach! kocham, po sto razy wołam: A ty się smucisz i zaczynasz gniewać, Że ja kochania mojego nie zdołam Dosyć wymówić, wyrazić, wyśpiewać; I jak w letargu, nie widzę sposobu Wydać znak życia, bym uniknął grobu.
Strudziłem usta daremnem użyciem: Teraz je z twemi chcę stopić ustami, I chcę rozmawiać tylko serca biciem, I westchnieniami i całowaniami, I tak rozmawiać, godziny, dni, lata, Do końca świata i po końcu świata.