Żegluga — Analiza wiersza

Adam MickiewiczGeïnspireerd

Szum większy, gęściéj morskie snują się straszydła, Majtek wbiegł na drabinę, gotujcie się dzieci! Wbiegł, rozciągnął się, zawisł w niewidzialnéj sieci, Jak pająk czatujący na skinienie sidła.

Wiatr! — wiatr! — dąsa się okręt, zrywa się z wędzidła, Przewala się, nurkuje w pienistéj zamieci, Wznosi kark, zdeptał fale, i skróś niebios leci, Obłoki czołem sieka, wiatr chwyta pod skrzydła.

I mój duch masztu lotem buja śród odmętu, Wzdyma się wyobraźnia jak warkocz tych żagli, Mimowolny krzyk łączę z wesołym orszakiem;

Wyciągam ręce, padam na piersi okrętu, Zdaje się że pierś moja do pędu go nagli, Lekko mi! rzezwo! lubo! wiém co to być ptakiem.

Toon het hele gedichtGedicht inklappen

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Zaczyna się od szumu i napięcia: „Szum większy, gęściéj morskie snują się straszydła” – morze już nie jest spokojnym tłem, lecz przestrzenią niepokoju. Sonet Mickiewicza z cyklu krymskiego opisuje moment, gdy wiatr zrywa się do ataku, okręt zrzuca z siebie niewolę, a podmiot przestaje patrzeć z dystansu. Najważniejsza jest przemiana: żegluga zmienia się w duchowy lot, a człowiek odkrywa w sobie coś z ptaka.

Forma utworu to regularny sonet o rymach abba abba cde cde, zbudowany z dwóch czterowierszy i dwóch trójwersów. Trzynastozgłoskowiec ze średniówką po siódmej sylabie nadaje całości rytm fali: zdanie raz się wznosi, raz opada, ale nigdy nie traci porządku. Dzięki temu nawet gwałtowny opis burzy pozostaje opanowany. W pierwszej strofie rośnie oczekiwanie: marynarz „wbiegł na drabinę”, „zawisł w niewidzialnéj sieci” i został porównany do pająka czatującego „na skinienie sidła”. Obraz jest niepokojący – sieć i sidła zapowiadają pułapkę, a morskie straszydła każą czuć, że pod powierzchnią czai się nieznane.

Druga strofa wybucha słowami „Wiatr! — wiatr!”. Okręt przestaje być martwą rzeczą: „dąsa się”, „zrywa się z wędzidła” jak koń, który odrzuca krępujący go przymus. Potem zmienia się w morskiego stwora – „przewala się, nurkuje w pienistéj zamieci”, „wznosi kark” – by w końcu oderwać się od wody: „skróś niebios leci, / Obłoki czołem sieka, wiatr chwyta pod skrzydła”. W czterowierszach powraca zresztą wyrazista seria rymowa: straszydła, sidła, wędzidła, skrzydła – od groźby przez ograniczenie po lot. Zmiana brzmienia prowadzi czytelnika od ciemnej głębi ku górze.

Trzecia strofa to wyrazisty zwrot sonetowy. Podmiot nie pozostaje widzem: duch „masztu lotem buja śród odmętu”, a wyobraźnia wzdyma się „jak warkocz tych żagli”. Gdy łączy swój mimowolny krzyk z „wesołym orszakiem”, znika samotność – euforia staje się wspólna, choć nie do końca kontrolowana. Człowiek i okręt zaczynają oddychać tym samym ruchem.

W ostatnich wersach obraz dopełnia się niemal fizycznie. Podmiot wyciąga ręce, „pada na piersi okrętu” i czuje, że jego własna pierś „do pędu go nagli”. Powtórzenie słowa „pierś” sprawia, że ludzka klatka piersiowa i kadłub statku zlewają się w jedno; okręt nabiera ciepła i ciała. Okrzyk „Lekko mi! rzezwo! lubo!” uderza krótko, bez spójników, jak przyspieszony oddech albo trzy uderzenia serca. W finale „wiém co to być ptakiem” nie brzmi jak deklaracja teoretyczna. To wiedza zdobyta przez ciało i wyobraźnię, a nie przez rozum.

Znaczenie „Żeglugi” polega na tym, że Mickiewicz nie opisuje podróży z zewnątrz. Zamienia krajobraz morski w przeżycie wewnętrzne, a ruch okrętu w ruch ducha. Drobne słowa – „wędzidło”, „sidła”, „skrzydła”, „duch”, „wyobraźnia”, „pierś” – prowadzą od ciasnoty i zagrożenia do wolności i lotu. Dzięki temu sonet staje się nie tylko obrazem żeglugi, lecz także wyrazem romantycznego pragnienia, by przekroczyć granice ludzkiego ciała i poczuć się częścią żywiołu.

Lees ook

Meer van Adam Mickiewicz

Alle gedichten
DromerigAdam Mickiewicz

Do samotności

Samotności! do ciebie biegnę jak do wody Z codziennych życia upałów; Z jakąż rozkoszą padam w jasno-czyste chłody Twych niezgłębionych kryształów!
PeinzendAdam Mickiewicz

Bakczysaraj

Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina! Zmiatane czołem baszów ganki i przedsienia, Sofy, trony potęgi, miłości schronienia, Przeskakuje szarańcza, obwija gadzina.
RomantischAdam Mickiewicz

Do Laury

Ledwiem ciebie zobaczył, jużem się zapłonił, W nieznanem oku dawnej znajomości pytał; I z twych jagód wzajemny rumieniec wykwitał, Jak z róży, której piersi zaranek odsłonił.