Fredro opowiada zabawną historyjkę o dwóch sąsiadach z jednego domu. Paweł, spokojny lokator z góry, długo znosi hałaśliwe „polowania” Gawła, który na dole biega, strzela i trąbi. Gdy wreszcie schodzi prosić o ciszę, słyszy lekceważące: „Wolnoć Tomku w swoim domku”. Paweł nie kłóci się, lecz postanawia dać sąsiadowi nauczkę. Następnego dnia celowo zalewa swoje mieszkanie, siada z wędką na komodzie i oburzonemu Gawłowi, któremu woda kapie na głowę, powtarza to samo powiedzonko.
Dowcip polega na odwróceniu ról: beztroski Gaweł sam przekonuje się, jak męczące bywa cudze „polowanie”. Zamiast otwartej kłótni mamy cichą, pomysłową odpowiedź, co dodaje całości wdzięku. Morał jest prosty: jak ty komu, tak on tobie. Narrator patrzy na wydarzenia z ironicznym dystansem, a początkowe współczucie dla cierpliwego Pawła zmienia się w satysfakcję z jego sprytnej, figlarnej zemsty. Język jest prosty i potoczny, przez co pointa trafia celniej, a całość czyta się jak komediowa anegdota.