Przemawia człowiek, który z zewnątrz wygląda na ubogiego: jego dom to namiot z wielbłądziej skóry, nie ma ziemi ani stałego miejsca. Mówi do ludzi osiadłych, sądzących, że dlatego nie jest panem. On odpowiada, że istnieje wyższy porządek, „stan nad stanami”, górujący nad płaskimi domami jak wieża. Jego wielkość nie zależy od majątku. Dusza pielgrzyma sięga nieba i trwa w nim niczym piramida; ziemi potrzebuje tylko tyle, ile zakrywa stopa — dopóki idzie. To mu wystarcza, bo sam ruch jest jego sposobem istnienia. Czuje spokojną dumę; nie gniewa się, lecz z godnością odrzuca cudzą miarę. To głos o wolności i wielkości ducha, które nie płyną z posiadania.
Pielgrzym — Streszczenie
Nad stanami jest i stanów stan, Jako wieża, nad płaskie domy Stercząca w chmury.
Wy myślicie, że i ja nie pan, Dlatego, że dom mój ruchomy Z wielbłądziej skóry.
Przecież ja aż w nieba łonie trwam, Gdy ono duszę mą porywa, Jak piramidę!
Przecież i ja ziemi tyle mam, Ile jej stopa ma pokrywa, Dopokąd idę!...