Mimozowa jesień staje się u Tuwima porą pamięci o pierwszej miłości. Złota, krucha roślina łączy zapach, kolor i delikatność z uczuciem, które minęło, ale nie zgasło. Tuwim buduje nastrój przez zmysły: pachnące listy, ulicę, wieczorne spotkania w cukierni i łzy w parku. Mówiący zwraca się wprost do dziewczyny z dawnych lat — pamięta, jak wychodziła do niego na ulicę, jak pachniały jej listy w sieni. Jest w tym dużo czułości i młodzieńczego wzruszenia, nawet płacz brzmi jak szeptana modlitwa. Jesień miesza się tu z majem, październikowa zwiędłość z wiosenną świeżością snów. W ostatnich strofach senność, gasnący o poranku księżyc i dawne wiosny splatają się w obraz złotej, wonnej wiązanki. Dzięki temu wspomnienie nie jest smutne, lecz melancholijne i ciepłe. Dawna miłość powraca jak mimoza — ulotna, ale wciąż żywa w wyobraźni.
Wspomnienie — Streszczenie
Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa, krucha i miła. To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, Która do mnie na ulicę wychodziła.
Od twoich listów pachniało w sieni, Gdym wracał zdyszany ze szkoły, A po ulicach w lekkiej jesieni Fruwały za mną jasne anioły.
Mimozami zwiędłość przypomina Nieśmiertelnik żółty — październik. To ty, to ty, moja jedyna, Przychodziłaś wieczorem do cukierni.
Z przemodlenia, z przeomdlenia senny, W parku płakałem szeptanemi słowy. Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny, Od mimozy złotej — majowy.
Ach, czułemi, przemiłemi snami Zasypiałem z nim gasnącym o poranku, W snach dawnemi bawiąc się wiosnami, Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką…