To krótka scena przypadkowego zetknięcia. Bohaterka dotyka mężczyznę bardzo lekko, jak motyl, który delikatnym muśnięciem ledwo daje znać o swojej obecności. Od razu przeprasza i podkreśla, że stało się to niechcący, ale w tym geście czuć coś więcej: zaciekawienie i fascynację. Mężczyzna jawi się jej jako smukły i gorący niczym czarny irys — to zestawienie łączy wytworność z żarem. Ostatnie słowa, że zapomniała, iż jest kobietą, brzmią jak ciche zaskoczenie samą sobą. Dotyk uświadomił jej własną kobiecość i napięcie między nimi. Nastrój jest intymny, lekko zawstydzony, a zarazem zmysłowy; delikatność motyla spotyka się tu z gorącem ciemnego kwiatu i tworzy ulotną chwilę pożądania oraz skrępowania.
Motyl — Streszczenie
dotknęłam pana jak motyl egretą przepraszam to było niechcący pan jest jak czarny irys smukły i gorący zapomniałam że jestem kobietą