Czterowersowy liryk Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej «Nike» ma siłę poetyckiego epigramatu: mieści w sobie portret kogoś, kto łączy klęskę z pędem, okaleczenie z nieugaszoną potrzebą. Już pierwszy wers przywołuje rozpoznawalną rzeźbę – bezgłową, pozbawioną ramion paryską Nike z Samotraki. Poetka nie opisuje jednak muzealnej bryły, lecz zwraca się do postaci bezpośrednio: „Ty jesteś...”. Dzięki temu to, co starożytne i marmurowe, zyskuje intymność drugiej osoby; porównanie nie jest chłodnym opisem, ale wyznaniem skierowanym do „ty”.
Centralnym napięciem wiersza jest paradoks trwania w ruchu mimo śmiertelnej rany. Fraza „o miłości nieuciszona!” brzmi jak okrzyk, w którym podziw splata się z bezradnością. „Nieuciszona” wywodzi się z kręgu ciszy i uciszania – to coś, czego nie można uciszyć, ugasić ani ukoić. W połączeniu z miłością słowo to sugeruje, że uczucie nie poddaje się wyrokowi: nawet „zabita” adresatka nie upada. Podmiot nie mówi przecież „zraniona”, lecz mocniej – „zabita”. A mimo to bohaterka „biegnie z zapałem jednakim”. Przymiotnik „jednakim” ma odcień podniosły i podkreśla, że zapał pozostaje dokładnie taki sam jak przed ciosem. Miłość po klęsce nie przechodzi tu w żałobę, lecz w dalszy bieg.
Rytm wspiera ten obraz. Długie linie pierwsza i trzecia przeplatają się z krótszym, emocjonalnym wykrzyknieniem drugiej, tworząc oddech, który przyśpiesza i ponownie rusza. Przerzutnia między trzecim a czwartym wersem – „biegniesz z zapałem jednakim / wyciągając odcięte ramiona...” – sprawia, że energia nie mieści się w pojedynczej linii i przelewa dalej, tak jak postać Nike zdaje się wychodzić z marmuru. Długość wersów przypomina dwa oddechy: opisowe, szerokie porównanie z pierwszej linii i równie szeroki obraz ruchu w trzeciej, rozdzielone krótkim okrzykiem. Dźwiękowa faktura wiersza unika monotonii: dokładne współbrzmienie „nieuciszona” – „ramiona” domyka dwie mocne końcówki, natomiast „Samotraki” i „jednakim” wchodzą w rym przybliżony, oparty na podobieństwie brzmień. Ta niepełność rymu odpowiada treści – forma, podobnie jak opisywana postać, jest lekko „odcięta”, nie zamknięta w idealnej symetrii.
Najdobitniejszym obrazem są „odcięte ramiona”. Rzeźba z Samotraki jest w rzeczywistości pozbawiona rąk, ale w wierszu ten brak staje się znakiem utraty. Poetka idzie dalej: nieistniejące ramiona wciąż się wyciągają. Gest pragnienia trwa, choć nie ma dłoni, którymi można by dotknąć. Wewnętrzna sprzeczność – martwota marmuru i żywiołowy bieg, odcięcie i wyciągnięcie – sprawia, że miniatura zyskuje przejmującą siłę. Cierpienie nie zostaje opisane wprost; zostaje wpisane w rzeźbę, a rzeźba – w ruch. Warto też zwrócić uwagę na imiesłów „wyciągając”: unieruchamia on gest w trakcie trwania. Równocześnie „zabita” i „odcięte” wprowadzają słownictwo gwałtu, więc los bohaterki jest dramatyczny, a nie tylko melancholijny. Mimo to sąsiedztwo „biegniesz” i „zapałem” nadaje całości ton niemal triumfalny.
Tytułowa Nike to bogini zwycięstwa, a samo jej imię znaczy „zwycięstwo”. Pawlikowska-Jasnorzewska przenosi to pojęcie z dziedziny militarnej w intymną – zwycięża ten, kto mimo śmierci dalej biegnie, kocha i sięga po coś, czego nie może uchwycić. Zwycięstwo nie jest tu triumfem nad wrogiem, lecz nieustępliwością uczucia. W czterech linijkach dokonuje się to, co wydaje się niemożliwe: rzeźba zostaje równocześnie zatrzymana jak pomnik i wprawiona w niekończący się ruch. Wiersz nie potrzebuje rozbudowanej historii ani opisu uczuć – jedna celna analogia wystarczy, by pokazać, że miłość może być jak grecka bogini: okaleczona, a jednak zwycięska, bez ramion, a jednak wciąż wyciągnięta ku światu.