Ałuszta w nocy — Streszczenie

Rzeźwią się wiatry, dzienna wolnieje posucha; Na barki Czatyrdahu spada lampa światów, Rozbija się, rozlewa strumienie szkarłatów, I gaśnie. Błędny pielgrzym ogląda się, słucha:

Już góry poczerniały, w dolinach noc głucha, Źródła szemrzą, jak przez sen, na łożu z bławatów; Powietrze tchnące wonią, tą muzyką kwiatów, Mówi do serca głosem tajemnym dla ucha.

Usypiam pod skrzydłami ciszy i ciemnoty: Wtem budzą mię rażące meteoru błyski, Niebo, ziemię i góry oblał potop złoty!

Nocy wschodnia! ty nakształt wschodniej odaliski, Pieszczotami usypiasz, a kiedym snu blizki, Ty iskrą oka znowu budzisz do pieszczoty.

Show the whole poemHide the poem

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Noc w Ałuszcie zaczyna się od ulgi: wiatr rzeźwi, dzienny upał słabnie, a słońce zachodzi za Czatyrdah, rozlewając po niebie szkarłat i gasnąc. Błędny pielgrzym zostaje w ciemniejącym krajobrazie — patrzy i słucha. Góry czernieją, źródła szemrzą sennie, a powietrze przesycone wonią kwiatów przemawia do serca głosem, którego nie słychać uchem. To chwila niemal mistycznego ukojenia, w której zmysły zlewają się ze sobą. Zasypia pod skrzydłami ciszy i ciemności, gdy nagle budzi go błysk meteoru: niebo, ziemia i góry toną na moment w złocie. Ten kontrast między sennym spokojem a gwałtownym rozbłyskiem buduje nastrój całego utworu. Noc wschodnia zostaje porównana do odaliski: kołysze pieszczotami, usypia, a tuż przed snem znów budzi iskrą spojrzenia, by bliskość nie ustawała. Podmiot przeżywa noc nie jako tło, lecz jak żywą, uwodzącą obecność. Czuje się w tym ukojenie i podniecenie, egzotykę oraz czułą, zmysłową grę.

Read also

More by Adam Mickiewicz

All poems
AnxiousAdam Mickiewicz

Droga nad przepaścią w Czufut-Kale

Zmów pacierz, opuść wodze, odwróć na bok lica: Tu jeździec końskim nogom swój rozum powierza. Dzielny koń! Patrz, jak staje, głąb okiem rozmierza, Uklęka, brzeg wiszaru kopytem pochwyca,
SadAdam Mickiewicz

Burza

Zdarto żagle, stér prysnął, ryk wód, szum zawiei, Głosy trwożnéj gromady, pomp złowieszcze jęki, Ostatnie liny majtkom wyrwały się z ręki, Słońce krwawo zachodzi, z niém reszta nadziei.
RomanticAdam Mickiewicz

Do Laury

Ledwiem ciebie zobaczył, jużem się zapłonił, W nieznanem oku dawnej znajomości pytał; I z twych jagód wzajemny rumieniec wykwitał, Jak z róży, której piersi zaranek odsłonił.