Noc w Ałuszcie zaczyna się od ulgi: wiatr rzeźwi, dzienny upał słabnie, a słońce zachodzi za Czatyrdah, rozlewając po niebie szkarłat i gasnąc. Błędny pielgrzym zostaje w ciemniejącym krajobrazie — patrzy i słucha. Góry czernieją, źródła szemrzą sennie, a powietrze przesycone wonią kwiatów przemawia do serca głosem, którego nie słychać uchem. To chwila niemal mistycznego ukojenia, w której zmysły zlewają się ze sobą. Zasypia pod skrzydłami ciszy i ciemności, gdy nagle budzi go błysk meteoru: niebo, ziemia i góry toną na moment w złocie. Ten kontrast między sennym spokojem a gwałtownym rozbłyskiem buduje nastrój całego utworu. Noc wschodnia zostaje porównana do odaliski: kołysze pieszczotami, usypia, a tuż przed snem znów budzi iskrą spojrzenia, by bliskość nie ustawała. Podmiot przeżywa noc nie jako tło, lecz jak żywą, uwodzącą obecność. Czuje się w tym ukojenie i podniecenie, egzotykę oraz czułą, zmysłową grę.
Ałuszta w nocy — Streszczenie
Rzeźwią się wiatry, dzienna wolnieje posucha; Na barki Czatyrdahu spada lampa światów, Rozbija się, rozlewa strumienie szkarłatów, I gaśnie. Błędny pielgrzym ogląda się, słucha:
Już góry poczerniały, w dolinach noc głucha, Źródła szemrzą, jak przez sen, na łożu z bławatów; Powietrze tchnące wonią, tą muzyką kwiatów, Mówi do serca głosem tajemnym dla ucha.
Usypiam pod skrzydłami ciszy i ciemnoty: Wtem budzą mię rażące meteoru błyski, Niebo, ziemię i góry oblał potop złoty!
Nocy wschodnia! ty nakształt wschodniej odaliski, Pieszczotami usypiasz, a kiedym snu blizki, Ty iskrą oka znowu budzisz do pieszczoty.