Cisza morska Adama Mickiewicza to sonet, w którym morska flauta przestaje być tylko pogodą, a staje się obrazem dramatu wewnętrznego. Pozorny spokój powierzchni skrywa groźne życie głębi: polip na dnie morza i hydrę pamiątek w człowieku. To zestawienie natury z psychiką jest centralną myślą utworu.
Już pierwsze dwie strofy budują atmosferę zawieszenia, a nie zwykłej pogody. Wiatr zaledwie muśnie wstążkę pawilonu, woda „cichemi gra pierśiami” i porównana zostaje do młodej narzeczonej, która „zbudzi się, aby westchnąć, i wnet znowu uśnie”. Ten obraz ma w sobie czułość, ale też bierność: wszystko ledwie się porusza, po czym zapada w sen. W drugiej zwrotce żagle „drzemią na masztach nagich”, okręt kołysze się „lekkim ruchem”, lecz jednocześnie „jakgdyby przykuty łańcuchem”; majtek wytchnął, a podróżni się śmieją. Statek nie płynie naprzód, raczej unosi się w miejscu, a beztroska załogi wydaje się chwilowa. Porównanie żagli do chorągwi po skończonej wojnie wprowadza dysonans — cisza nie jest tu stanem naturalnym, lecz zawieszeniem po walce. Rytm trzynastozgłoskowca ze średniówką po siódmej sylabie oraz rymy abba abba w części opisowej wzmacniają wrażenie regularnego, hipnotycznego kołysania, które usypia czujność.
Druga część sonetu przynosi wyraźny zwrot. Po apostrofie „O morze!” z wesołych żyjątek wyłania się polip: śpi na dnie, gdy niebo się chmurzy, a wywija ramiona właśnie na ciszę. To paradoks — stwór z głębiny uaktywnia się, gdy na górze panuje spokój. Ostatnia strofa przenosi obraz w głąb myśli: jest tam „hydra pamiątek”, która śpi wśród złych losów i namiętnej burzy, ale „gdy serce spokojne, zatapia w niém szpony”. Rymy części drugiej, abc abc, wiążą ze sobą żyjątek i pamiątek, chmurzenie nieba z burzą losów, ramiona ze szponami. Zestawienie polipa i hydry staje się osią całego utworu — oba obrazy odpowiadają sobie składniowo i znaczeniowo. Powtórzona apostrofa do morza i do myśli tworzy symetrię: jedna i druga głębia ma wesołą powierzchnię, pod którą czai się agresja.
Kluczowe znaczenie ma tu słowo „cisza”. W tytule zapowiada spokój, w zakończeniu okazuje się pułapką. Mickiewicz odwraca potoczne wyobrażenie: to nie burza jest najgroźniejsza, lecz cisza, bo właśnie wtedy budzą się drzemiące w głębi potwory. Hydra pamiątek to wyobrażenie przeszłości, która nie jest zamkniętą kartą, lecz żywym, atakującym stworzeniem. Szpony podkreślają bolesny, cielesny charakter wspomnień. Podobnie polip na dnie morza nie jest jedynie ciekawostką przyrodniczą: uosabia to, co kryje się poza sielskim obrazem morskiej flauty.
Taki układ sprawia, że sonet staje się studium nieufności wobec powierzchni — zarówno tafli wody, jak i spokojnego serca. Romantyczna wyobraźnia szuka głębi, a w niej odkrywa niepokój. Wyraźna jest gra kontrastów: z jednej strony słowa łagodne i senne — muśnie, cichemi, marząca, westchnąć, uśnie; z drugiej strony obrazy uwięzienia i ataku — łańcuch, szpony, hydra. To napięcie sprawia, że utwór brzmi jednocześnie spokojnie i złowrogo. Znaczenie „Ciszy morskiej” polega na tym, że spokój zostaje w niej zdemaskowany jako stan pozorny, a pod jego powierzchnią czai się pamięć, gotowa zatopić pazury w sercu.