Mickiewicz przemawia do młodej Polki pochowanej z dala od ojczyzny, w krainie wiecznej wiosny. Nazywa ją zwiędłą różą: zabiły ją nie tyle obce strony, ile wspomnienia, które jak złote motyle odleciały, zostawiając w sercu bolesne żądła. Patrzy potem na gwiazdy po północnej stronie nieba, tam gdzie leży Polska. Pyta, czy to nie jej pełne ognia spojrzenie, zanim zgasło w grobie, wypaliło na niebie jasne ślady — tęsknota zamienia się w świetlisty szlak ku ojczyźnie. Mówiący czuje się bratnią duszą zmarłej: jej grób to zapowiedź jego samotnego losu. Prosi, by pochowano go blisko niej. Gdy podróżni przy jej mogile zaczną mówić po polsku, dźwięk rodzinnej mowy ocuci i jego, a wieszcz zanuci piosenkę nad pobliskim grobem. Nastrój jest cichy, żałobny, przeniknięty nostalgią i poczuciem wygnania.
Grób Potockiej — Streszczenie
W kraju wiosny, pomiędzy rozkosznymi sady, Uwiędłaś, młoda różo, bo przeszłości chwile, Ulatując od ciebie jak złote motyle, Rzuciły w głębi serca pamiątek owady.
Tam na północ, ku Polsce, świecą gwiazd gromady... Dlaczegóż na tej drodze błyszczy się ich tyle? Czy wzrok twój ognia pełen, nim zgasnął w mogile, Tam wiecznie lecąc, jasne powypalał ślady?
Polko! i ja dni skończę w samotnej żałobie; Tu niech mi garstkę ziemi dłoń przyjazna rzuci! Podróżni często przy twym rozmawiają grobie:
I mnie wtenczas dźwięk mowy rodzinnej ocuci, I wieszcz samotną piosnkę dumając o tobie, Ujrzy blizką mogiłę, i dla mnie zanuci.