Grób Potockiej — Streszczenie

W kraju wiosny, pomiędzy rozkosznymi sady, Uwiędłaś, młoda różo, bo przeszłości chwile, Ulatując od ciebie jak złote motyle, Rzuciły w głębi serca pamiątek owady.

Tam na północ, ku Polsce, świecą gwiazd gromady... Dlaczegóż na tej drodze błyszczy się ich tyle? Czy wzrok twój ognia pełen, nim zgasnął w mogile, Tam wiecznie lecąc, jasne powypalał ślady?

Polko! i ja dni skończę w samotnej żałobie; Tu niech mi garstkę ziemi dłoń przyjazna rzuci! Podróżni często przy twym rozmawiają grobie:

I mnie wtenczas dźwięk mowy rodzinnej ocuci, I wieszcz samotną piosnkę dumając o tobie, Ujrzy blizką mogiłę, i dla mnie zanuci.

Show the whole poemHide the poem

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Mickiewicz przemawia do młodej Polki pochowanej z dala od ojczyzny, w krainie wiecznej wiosny. Nazywa ją zwiędłą różą: zabiły ją nie tyle obce strony, ile wspomnienia, które jak złote motyle odleciały, zostawiając w sercu bolesne żądła. Patrzy potem na gwiazdy po północnej stronie nieba, tam gdzie leży Polska. Pyta, czy to nie jej pełne ognia spojrzenie, zanim zgasło w grobie, wypaliło na niebie jasne ślady — tęsknota zamienia się w świetlisty szlak ku ojczyźnie. Mówiący czuje się bratnią duszą zmarłej: jej grób to zapowiedź jego samotnego losu. Prosi, by pochowano go blisko niej. Gdy podróżni przy jej mogile zaczną mówić po polsku, dźwięk rodzinnej mowy ocuci i jego, a wieszcz zanuci piosenkę nad pobliskim grobem. Nastrój jest cichy, żałobny, przeniknięty nostalgią i poczuciem wygnania.

Read also

More by Adam Mickiewicz

All poems
DreamyAdam Mickiewicz

Do samotności

Samotności! do ciebie biegnę jak do wody Z codziennych życia upałów; Z jakąż rozkoszą padam w jasno-czyste chłody Twych niezgłębionych kryształów!
ContemplativeAdam Mickiewicz

Bakczysaraj

Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina! Zmiatane czołem baszów ganki i przedsienia, Sofy, trony potęgi, miłości schronienia, Przeskakuje szarańcza, obwija gadzina.
RomanticAdam Mickiewicz

Do Laury

Ledwiem ciebie zobaczył, jużem się zapłonił, W nieznanem oku dawnej znajomości pytał; I z twych jagód wzajemny rumieniec wykwitał, Jak z róży, której piersi zaranek odsłonił.