Daj mi wstążkę błękitną — Analiza wiersza

Daj mi wstążkę błękitną! Oddam Ci ją Bez opóźnienia... Albo daj mi cień twój z giętką Twą szyją! Nie, nie chcę cienia.

Cień zmieni się, gdy ku mnie skiniesz ręką, Bo on nie kłamie! Nic od ciebie nie chcę, śliczna panienko, Usuwam ramię...

Bywałem ja od Boga nagrodzonym Rzeczą mniej wielką: Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym. Deszczu kropelką. —

Show the whole poemHide the poem

Aplikacja Learn Poems

Wypróbuj aplikację Learn Poems

Wszystko z trenera na stronie i jeszcze więcej: nowe ćwiczenia, nagrywanie głosu i udostępnianie, przypomnienia, szybka powtórka.

Prośba o błękitną wstążkę, którą Norwid otwiera ten kameralny liryk, zostaje w następnych wersach cofnięta — i właśnie to cofnięcie okazuje się prawdziwym tematem. Mówiący najpierw żąda: „Daj mi wstążkę błękitną!”, od razu jednak obiecuje, że odda ją „bez opóźnienia”. Brzmi to paradoksalnie: skoro zaraz ma zwrócić, po co w ogóle prosi? Od początku nie chodzi więc o posiadanie przedmiotu, lecz o gest bliskości, który natychmiast sam siebie unieważnia. Tytułowa wstążka jest drobiazgiem granicznym: może stać się znakiem przywiązania, ale równie dobrze tylko ładnym przedmiotem zwróconym właścicielce. Błękit wprowadza tu ton czysty i chłodny, nie namiętny; zapowiada powściągliwość całego wiersza.

Kolejna możliwość jest równie ulotna — „cień twój z giętką Twą szyją”. Obraz ten przywołuje sylwetkę dziewczyny, jej wdzięk, a nawet zmysłowy szczegół szyi, ale zarazem coś, co nie może należeć do nikogo. Cień porusza się, gdy ona skinie ręką, i właśnie dlatego „nie kłamie”: jest wierny jej ciału, a nie pragnieniu mówiącego. Taki dar byłby tylko odbiciem, w dodatku odbiciem posłusznym każdemu ruchowi danej osoby. Dlatego odpowiedź brzmi: „Nie, nie chcę cienia”. W drugiej strofie zwrot „Nic od ciebie nie chcę, śliczna panienko, / Usuwam ramię...” domyka ten gest: po wyciągnięciu dłoni następuje fizyczne cofnięcie, jakby mówiący odsuwał się od uścisku. Ramię, a nie dłoń, przypomina o sytuacji niemal intymnej; usunięcie ramienia jest rezygnacją z tej bliskości. Określenie „śliczna panienko” ma w sobie ciepło, lecz także dystans — bardziej podziw niż zażyłość.

Przełom przynosi strofa ostatnia. W miejsce prośby pojawia się świadectwo: „Bywałem ja od Boga nagrodzonym / Rzeczą mniej wielką”. Nagrodą okazują się spadły listek przyklejony do szyby i kropla deszczu. W porównaniu z błękitną wstążką to rzeczy mniej wielkie — biedniejsze, przypadkowe, przynależne światu, a nie kobiecie. Przymiotnik „mniej wielką” jest skromny i dwuznaczny, bo kryje w sobie przewartościowanie: dar Boga nie musi być ani spektakularny, ani trwały, ani nawet celowany. Oba dary są przypadkowe — spada listek, spada kropla. Nikt ich nie wybiera i nie zamawia. Wystarczy, że zostaną zauważone. Liść i kropla są konkretne, dotykalne, ale ulotne. To one okazują się większą łaską niż wstążka, którą można by schować i zwrócić. Użycie mocnego „ja” w „Bywałem ja” nadaje ostatniej strofie ton osobistego wyznania, a słowo „nagrodzonym” przenosi całą sytuację z porządku ludzkiego w porządek boski.

Ważna jest dynamika składniowa utworu. Rozkazujące „Daj mi” przechodzi w negację „Nic od ciebie nie chcę”, a na końcu w spokojne wyznanie. Trzy kropki i pauzy — po „Bez opóźnienia...”, „Usuwam ramię...”, „Deszczu kropelką. —” — zawieszają głos, jakby wiersz sam się wciąż cofał, nie dopowiadał. Taka budowa wprowadza rytm urywany, powstrzymywany, daleki od gładkiej pieśni. W pierwszej i trzeciej strofie rymy przeplatają się dość regularnie (ją – szyją, opóźnienia – cienia; nagrodzonym – przyklejonym, wielką – kropelką), natomiast w strofie drugiej dokładny rym mają tylko wersy parzyste (kłamie – ramię), a zewnętrzne jedynie zbliżają się brzmieniowo — jakby i forma wycofywała się z pełnej harmonii. Drobne przerzutnie, na przykład „Oddam Ci ją / Bez opóźnienia”, każą na chwilę zawiesić obietnicę, zanim się dopełni; podobnie listek zostaje zatrzymany w obrazie „do szyby przyklejonym”, zanim pojawi się kropla.

Na tym polega siła tego wiersza. Norwid nie pisze hymnu o wielkiej miłości ani o wielkiej rozpaczy. Zamiast tego pokazuje, że dojrzałość duchowa potrafi cofnąć rękę, zrezygnować z cudzego daru i dostrzec łaskę w rzeczach najmniejszych. Utwór staje się pochwałą uważności: liść na szybie i kropla deszczu są nagrodą, bo oko i serce potrafią je zatrzymać na chwilę. Błękitna wstążka, która mogłaby być pamiątką, ustępuje miejsca doświadczeniu, którego nie trzeba posiadać. Ten dyskretny paradoks — im mniejsza rzecz, tym większa uwaga — nadaje całości powagę bez moralizowania.

Read also

More by Cyprian Kamil Norwid

All poems
AnxiousCyprian Kamil Norwid

Fatum

Jak dziki zwierz, przyszło nieszczęście do człowieka I zatopiło weń fatalne oczy... Czeka, Czy człowiek zboczy.
InspiredCyprian Kamil Norwid

Pielgrzym

Nad stanami jest i stanów stan, Jako wieża, nad płaskie domy Stercząca w chmury. Wy myślicie, że i ja nie pan,
ContemplativeCyprian Kamil Norwid

W Weronie

Nad Capuletich i Montekich domem Spłukane deszczem, poruszone gromem Łagodne oko błękitu Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,