Krótka scena mówiącego i „ślicznej panienki”. Najpierw prosi on o błękitną wstążkę, obiecując, że odda ją bez zwłoki; potem waha się i proponuje cień z giętką szyją, ale zaraz się wycofuje. Cień zmienia się pod wpływem jej gestu i „nie kłamie”, byłby więc zbyt żywym, zbyt uzależnionym od niej śladem obecności. Ostatecznie mówiący rezygnuje w ogóle: „Nic od ciebie nie chcę... Usuwam ramię”. To gest powściągnięcia pragnienia i wycofania się z bliskości. Zamiast tego przypomina sobie, że Bóg potrafił go obdarować czymś drobnym — spadłym listkiem na szybie, kroplą deszczu. Nastrój jest melancholijny, ale cichy: nie ma tu rozpaczy, jest raczej wdzięczność za małe znaki. Wiersz mówi o rezygnacji, czułości i sztuce przyjmowania skromnych darów.
Daj mi wstążkę błękitną — Streszczenie
Daj mi wstążkę błękitną! Oddam Ci ją Bez opóźnienia... Albo daj mi cień twój z giętką Twą szyją! Nie, nie chcę cienia.
Cień zmieni się, gdy ku mnie skiniesz ręką, Bo on nie kłamie! Nic od ciebie nie chcę, śliczna panienko, Usuwam ramię...
Bywałem ja od Boga nagrodzonym Rzeczą mniej wielką: Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym. Deszczu kropelką. —