Kazimierz Przerwa-Tetmajer przedstawia człowieka schyłku stulecia, który kolejno odrzuca wszystkie dawne drogi ucieczki: przekleństwo, ironię, wzgardę, rozpacz, walkę, rezygnację, wiarę w przyszły byt i użycie. Każda z nich okazuje się za słaba wobec cierpienia i poczucia bezsensu. Podmiot czuje się jak mrówka rzucona na tory albo człowiek pod gilotyną – świadomy, że żaden gest nie ma znaczenia. Zostało mu tylko pytanie, co mogłoby go osłonić przed złem, skoro żadna z dawnych wiar już nie wystarcza. Odpowiedzi nie ma: człowiek końca wieku zwiesza głowę i milczy. Nastrój jest ciężki, gorzki, przesycony zmęczeniem i niewiarą, a zarazem chłodny – rozpacz zostaje tu bardziej nazwana niż wykrzyczana.
Koniec wieku XIX — Streszczenie
Przekleństwo?... Tylko dziki, kiedy się skaleczy, Złorzeczy swemu bogu, skrytemu w przestworze. Ironia?... Lecz największe z szyderstw czyż się może Równać z ironią biegu najzwyklejszych rzeczy?
Wzgarda... Lecz tylko głupi gardzi tym ciężarem, Którego wziąć na słabe nie zdoła ramiona. Rozpacz?... Więc za przykładem trzeba iść skorpiona, Co się zabija, kiedy otoczą go żarem?
Walka?... Ale czyż mrówka rzucona na szyny Może walczyć z pociągiem, nadchodzącym w pędzie, Rezygnacya?... Czyż przez to mniej się cierpieć będzie, Gdy się z poddaniem schyli pod nóż gilotyny?
Byt przyszły?... Gwiazd tajniki któż z ludzi ogląda, Kto zliczy zgasłe słońca i kres światu zgadnie?
Użycie?... Ależ w duszy jest zawsze coś na dnie, Co wśród użycia pragnie, wśród rozkoszy żąda.
Cóż więc jest? Co zostało nam, co wszystko wiemy, Dla których żadna z dawnych wiar już nie wystarcza? Jakaż jest przeciw włóczni złego twoja tarcza Człowiecze z końca wieku?... Głowę zwiesił niemy.