Lenartowicz opowiada o kalinie rosnącej nad modrym potokiem, którą traktuje jak wiejską dziewczynę. Roślina pije deszcz i rosę, stroi się w liście, a latem w czerwone korale, przegląda się w wodzie i czeka przy krynicy. W pobliżu Jasio wycina z wierzbiny fujarki i wygrywa długie, żałosne melodie, a jego śpiew niesie się po rosie. Kalina kocha go po cichu, jak zakochana dziewczyna. Gdy jesienią chłopca składają do grobu pod czarnym krzyżem, kalina z żalu rozsypuje liście i rzuca czerwone owoce do wody, tracąc całą urodę.
Narrator patrzy na tę historię z czułością i współczuciem. Nastrój zaczyna się sielsko, od majowego słońca i świeżości, a potem cichnie w jesienny smutek. Dzięki temu wiersz przypomina ludową balladę o miłości, śmierci i żałobie, w której przyroda przejmuje ludzkie uczucia.