Nieszczęście zostaje tu pokazane jak dzikie zwierzę, które podchodzi do człowieka i wpatruje się w niego, czekając, aż ten się przestraszy i zejdzie z drogi. Człowiek jednak nie ucieka. Odpowiada spojrzeniem artysty, który spokojnie bada kształt modelu, zamiast dać się sparaliżować strachowi. Wtedy nieszczęście czuje się rozpoznane, jakby rozłożone na części, i traci swoją moc – chwieje się i znika. Nastrój jest poważny, ale nie rozpaczliwy: zamiast lamentu pojawia się cicha pewność, że zło można pokonać uważnym, trzeźwym spojrzeniem. Los nie jest tu miażdżącą, nieuniknioną siłą, lecz czymś, co wobec ludzkiej odwagi i opanowania samo się wycofuje.
Fatum — Streszczenie
Jak dziki zwierz, przyszło nieszczęście do człowieka I zatopiło weń fatalne oczy... Czeka, Czy człowiek zboczy.
Lecz on odejrzał mu, jak gdy artysta Mierzy swojego kształt modelu; I spostrzegło, że on patrzy, co skorzysta Na swym nieprzyjacielu — I zachwiało się całą postaci wagą I niema go!