Jesienny pejzaż z więdnącymi ziołami i kwitnącymi tylko srebrnymi astrami od razu wprowadza nastrój wyciszenia. Mówiący czuje, że tegoroczna jesień jest smutniejsza niż dawniej, choć na zewnątrz nic się nie zmieniło: księżycowa noc wciąż przynosi jasność, ciszę i smutek, wiatr kołysze wierzchołki drzew. Brakuje mu jednak wewnętrznego uniesienia, które kiedyś ożywiało tę porę roku. Ta sama sceneria odsłania więc wewnętrzną pustkę.
Różnicę wyjaśnia wspomnienie: dawniej stała przy nim anielska, czysta postać kobiety. Pamięta jej bladą twarz, krucze włosy, srebrne astry upięte we włosach i ciemne oczy o pieszczotliwym spojrzeniu, widziane w księżycowym oświetleniu. Astry kwitnące wśród zamierania stają się znakiem trwałości wspomnienia. To, co dawniej brzmiało hymnem rozkoszy, teraz jest cichym obrazem utraty. Całość ma ton melancholijny: jesienna natura i pamięć o utraconej bliskości splatają się w tęsknotę.